Trudne początki prawdziwej kariery

blank

Trudne początki prawdziwej kariery Tak niewiele potrzeba, aby wejść na ścieżkę szybkiego wzrostu kariery. Doskonałe okazje były w zasięgu ręki – dlaczego ich wtedy nie wykorzystałem? Teraz jestem mądry i zadowolony, za mną kilka lukratywnych stanowisk, niezliczona ilość projektów, wyrobienie i wyrachowanie. Warto jednak czasem wrócić do tych początków kariery, rozczarowań, historia uczy a na naukę nigdy nie jest za późno. Dawno temu sam kończyłem studia. Wprawdzie miałem dobry dyplom i odpowiednie kwalifikacje, jednak teraz, z perspektywy czasu widzę, że brakowało mi kilku drobiazgów, tzw. kropki nad i. Te drobiazgi, których mi wtedy brakowało, mogły całkowicie odmienić moje życie i karierę. Jednak zabrakło ich wtedy. 12 lat temu jako absolwent zacząłem szukać pracy, nie miałem zielonego pojęcia, jak to robić. Jako weteran studiów dziennych potrafiłem tylko zdawać egzaminy, kolokwia i robić imprezy, niestety jak odpowiadać na ogłoszenia, jak prowadzić rozmowy kwalifikacyjne nie wiedziałem. A szkoda, popełniałem kilka standardowych błędów i straciłem kilka życiowych okazji, najdrożej uczyć się na własnych błędach. W końcu zostałem zatrudniony jako Analityk Finansowy w dużej firmie medialnej. Oczekiwałem, że ze względu na moje wykształcenie stanę się tam ekspertem i autorytetem. Tymczasem posadzono mnie do komputera i kazano robić analizy. Wydawało mi się, że o arkuszu kalkulacyjnym wiem wszystko, tabele przestawne, programowanie itd., tymczasem nadeszło kolejne rozczarowanie, okazało się, że nie mam pojęcia o prawdziwym Excelu. Rozbawieni moimi poczynaniami koledzy z pracy nie kwapili się, żeby mnie nauczyć czegokolwiek, dla nich byłem raczej niegroźną konkurencją. Poszukiwania nowej pracy okazały się pasmem klęsk, z których wyciągałem często fałszywe wnioski. Technika zdobywania pracy to jedno, a zaoferowanie pracodawcy czegoś dodatkowego ponad przeciętność to drugie. Nie mogłem przebić się ponad przeciętność kwalifikacji absolwentów. Klika lat później, gdy już prowadziłem „jakoś” rozmowy kwalifikacyjne, dalej nie miałem sukcesów – wciąż czegoś mi brakowało. Dzisiaj z perspektywy lat wiem, że brakowało mi przewagi konkurencyjnej, nie potrafiłem zaoferować przyszłemu pracodawcy nic ponad przeciętność innych kandydatów. Klienci uwielbiają dostawać coś ekstra, wtedy podejmują spontaniczne decyzje, takim czymś ekstra może być jakaś niszowa umiejętność lub pasja, która idealnie pasuje do kierunku rozwoju firmy. Miało być tak pięknie, nowa praca, pieniądze i rozwój, skończyło się na rozczarowaniu i ogólnym stwierdzeniu: „najważniejsze są znajomości”. Zatrudnianie po znajomości jest obecnie bardzo niepopularne, dziś nikt tego nie robi, nikt nie chce osłabiać swojej pozycji w firmie. Tego właśnie mi brakowało, tych trzech drobiazgów: Excela, techniki zdobywania pracy i jakiejś umiejętności niszowej, która stanowiłaby dodatkową wartość dla klienta. Minęło wiele lat zanim zacząłem realizować swoje marzenia ……………… .

Zagadnienia: cv, rozmowa kwalifikacyjna, kariera, list motywacyjny print