Największe oszustwo w historii! Madoff a sprawa polska

blank

Ile to jest 65 mld dolarów? To 65 000 000 000 czyli 65 tysięcy milionów dolarów to około 208 000 000 000 złotych czyli kwota zbliżona do budżetu polski na 2007, który wynosił 230 mld złotych. Co by się stało gdyby nasza Państwo było pozbawione pieniędzy przez rok? Jakie konsekwencje przyniosło by to dla 38 mln obywateli? Dlaczego o tym piszę? Do zdefraudowania takiej kwoty przyznał Bernard Madoff. Choć specjaliści określają możliwą skalę oszustwa na 171 mln dolarów. Przekręt, który sprowadził się do tego, że przez 50 lat Madoff, były prezes rady dyrektorów elektronicznego rynku NASDAQ, właściciel funduszu inwestycyjnego Bernard L. Madoff Investment Securities LLC, okradał swoich klientów. Zabawna nazwa firmy w obliczu faktu że działał z pełną premedytacją , co więcej, nawet na kilka dni przed aresztowaniem planował kolejne oszustwa. „Gdyby mógł, nadal okradałby ludzi, którzy mu zaufali” jak dodają komentatorzy Madoff nie okazał skruchy. Co fakt tak gigantycznego oszustwa oznacza dla rynku finansowego? Dla rynku Amerykańskiego pewnie najwięcej, dla światowego trochę mniej dla polskiego może nie wiele. Nie słychać by Polacy powierzali mu swoje pieniądze. Ale nie o fakt że właściciele nie zobaczą już swoich pieniędzy. Mimo że przepadł jego cały majątek i tak 80 mln dolarów to jedynie nieco ponad promil kwoty, która ukradł. Nie pieniądze są największa stratą, choć przyznaję że gdyby to były moje pieniądze pewnie nie wypowiedziałbym tego zdania tak lekko. Co zatem jest największą jeszcze nieoszacowaną stratą? Utrata zaufania. Sam Madoff przyznał, że stworzył klasyczną piramidę finansową: ze składek od nowych członków spłacał starych. Zaufali mu m.in. reżyser Steven Spielberg czy aktor Kevin Bacon. Jego piramida była prawdopodobne największym oszustwem w historii. W ostatnim czasie Rafał Lorek, opowiedział na łamach Gazety Wyborczej jak w Polsce funkcjonował private banking. Zarządzający tymi instytucjami tworzyli systemy motywacyjne, które skłaniały doradców do namawiania klientów na ryzykowne, agresywne fundusze, które w krótkim czasie miały gwarantować ogromną stopę zwrotu. Nie liczył się długoterminowy zysk klienta, który za dobre pomnażanie jego pieniędzy dzieli się z bankiem zarobkiem ale miesięczne czy roczne wskaźniki od których nagradzani byli doradcy. Czy oni jak i całe instytucje działali zgodnie z interesem klienta? Nie i niestety I jeszcze słynne „opcje walutowe” Oczywiście ci, którzy decydowali się na ryzykowne operacje ponoszą odpowiedzialność za swoje decyzje, łącznie z zachwianiem płynnością a nawet koniecznością ogłoszenia upadłości przez firnę, którą kierowali. Ale to co szczególnie ważne w kontekście rozważanej kwestii to to że w tej sytuacji nastąpiła utrata dobrego imia instytucji, które na tak wielką skalę umożliwiały, proponowały i zachęcały klientów. Instytucje te utraciły zaufanie. Jak wielkie znów trudno to oszacować. Ile pieniędzy firmy straciły na opcjach można obliczyć ale jak obliczyć utratę zaufania? Jak oszacować odroczone w czasie i przestrzeni straty? Epilog Nie zależnie od tego czy rzecz dotyczy firm, bogatych klientów czy zwykłych śmiertelników w ostatnim czasie miały miejsce zdarzenia, które wpłynęły na poziom zaufania do instytucji finansowych. Jakie będą to straty, nie wiadomo. Myślę jednak, że każdy doradca, specjalista ds. inwestycji, agent najsilniej odczuje na własnej skórze skutki tych nadużyć w sytuacji, gdy będzie chciał pozyskać zaufanie klienta. Jeśli do tego dodać fakt spowolnienia gospodarczego i ogólną ostrożność związaną z niepewnością na rynku wówczas obraz ten maluje się w jeszcze bardziej ponurych barwach. Raz jeszcze okazuje się, że mimo tego że na zaufanie pracuje się latami to wystarczy jedno zdarzenie by przekreślić zdobycz okupionym takim wysiłkiem. Oszustwa co jakiś czas przetaczają się przez świat. Mniejsze, większe, bliżej lub dalej. Ale to co szczególnie ważne w naszej globalnej gospodarce oszustwo za oceanem odbije się na wskaźniku zaufania do instytucji finansowych w kraju nad Wisłą. Nawet jeśli polscy klienci nie będą o tym wiele mówić, w końcu to nie ich pieniądze, pod podświadomie ich emocjonalne mózgi dobrze zakodują możliwość straty. Ten lęk nawet nieuświadomiony przybierze na wielkości i będzie wpływał na decyzje podejmowane tu i teraz a także w przyszłości. Lęk jest emocją najsilniej wpływającą na decyzje zakupowe. Od jego poziomu zależy czas potrzeby na podjęcie decyzji. Ponieważ lęk powoduje przede wszystkim skupienie się na możliwych wadach rozważanej oferty czy propozycji oczekiwać można że zwiększenie jego poziomu oznacza wydłużenie czasu decyzji. Klienci z większa niż dotąd ostrożnością będą analizować sytuacje powierzania instytucją swoich pieniędzy. Jeżeli Madoff przez 50 lat potrafił oszukiwać swoich klientów, jaką mamy pewność, że od kilku czy kilkudziesięciu zarządzający naszymi instytucjami finansowymi nie robią tego samego? Jaki wniosek z tej analizy płynie? Kluczowe dla wszelkich instytucji finansowych nadal jest zdobywanie zaufania i budowanie relacji z klientami. Można rzec, że jest ono aktualnie krytyczne. Od tego czy uda się zbudować zaufanie zależą możliwe w przyszłości decyzje klienta na powierzenie pieniędzy. Banki udzielające kredytów są w nieco bardziej komfortowej sytuacji. Tu klienci, jeśli chcą otrzymać pieniądze, często są zmuszeni do zaufania instytucji od której chcą tych pieniędzy. W przypadku instytucji, którym zależy na pozyskaniu od klientów pieniędzy aktualna sytuacja oznacza konieczność podejmowania większego wysiłku i udowadnianie na wiele sposobów, że można jej zaufać. Jakie nowe inicjatywy będzie trzeba zatem podjąć w najbliższym czasie?

Zagadnienia: sprzedaż, klient, zaufanie, relacje hadnlowe print