Z wizją końca

blank

Wahania, co zrobić z bankrutującą Grecją, nieźle ilustrują, co się dzieje, gdy firma, organizacja, a choćby i UE, zalicza fatalną wywrotkę. Jeśli wcześniej nie wiedziała, czego konkretnie chce i jak zamierza to osiągnąć, wikła się w rozważania, co teraz począć. Zaczyna się gaszenie pożarów. Jeśli chodzi o kłopoty z Grecją, dyskusje, jak sobie z nimi poradzić, krążyły wokół trzech strategii „strażackich”: 1. stałe pomaganie. Sygnał dla innych krajów: zachęcamy do rozrzutności, bo za nią sowicie nagradzamy; 2. szybka pomoc przez darowanie części długu publicznego. Sygnał dla innych: nasza organizacja jest solidarna. Nagradzamy poza tym za rozrzutność, ale bez przesady; 3. udzielanie pomocy warunkowej, by wymusić bolesne działania naprawcze. Sygnał dla innych: jesteśmy solidarni, ale nie nagradzamy za rozrzutność, tylko za oszczędzanie. Zachęcamy do osiągania celów. I to rozwiązanie w końcu przyjęto. Zdaniem niejednego ekonomisty, jest ono optymalne i wskazuje jak działać, by problem się nie powtarzał. Niestety, stworzenie tego planu pochłonęło dużo czasu. Kłopoty się zaostrzyły, a ryzyko, że ich najgorsze skutki dotkną pozostałych - wzrosło. Wóz strażacki przyjechał, w sumie taki jak trzeba, ale bardzo późno. Wiele firm ma podobne problemy. Zaczynają różne działania bez wizji końca, czyli dobrze określonego celu i wiodącej do niego strategii. Bez monitoringu i systemu wczesnego ostrzegania, czy to, co się robi, wspiera, czy utrudnia osiąganie celu. Bez szans na reakcję, zanim coś się zapali, albo i wybuchnie...

Zagadnienia: bankructwo, Grecja, pomoc finansowa, strategia pomocy print