Tajemnice skutecznego przywództwa

blank

Tak, podzielę się z Tobą dzisiaj informacją, której często nie rozumieją polscy politycy. Wywiera ona niezwykły wpływ na kształtowanie naszego wizerunku. Od tego zależy, jak Cię widzą inni: klienci, pracownicy, żona, dzieci, koledzy. Otwiera to nowe wrota i kolejne możliwości, z których do tej pory korzystają nieliczni.

Otóż dzieje się tak, ponieważ ludzie są różni. Jedni mówią prawdę, inni ją naginają, a jeszcze następni w ogóle nie znają tego słowa. Stąd, kiedy ktoś Ci się przedstawia, nie wiesz, na ile realne jest to, co mówi. Jeśli ktoś się chwali, jaki jest wspaniały i jak wiele wie, to uważasz często na tę osobę. Już przecież wystarczająco razy w życiu się naciąłeś.

Na pewnym szkoleniu, podczas dyskusji padło pytanie z sali. “Jak zdobyć wizerunek osoby godnej zaufania?”. Co odpowiesz takiej osobie? Pewnie to samo, co usłyszałem z ust prowadzącego. “Po prostu być człowiekiem godnym zaufania!”. Nic prostrzego!

Można używać super-hiper-extra-tajnych sztuczek i metod perswazji, manipulacji i modnego tak dzisiaj wywoływania wpływu, ale jeśli nie jesteś spójny z tym, co mówisz, nie odniesiesz sukcesu. Tego nie zastąpią sekretne techniki, mogą się one przydać, jednak gdy brakuje zaufania, to wszystko inne można o kant stołu potłuc.

To, co mówisz, stanowi 7% wartości wypowiedzi. To, jak mówisz (mimika i gestykulacja, ton głosu) odpowiada ok. 30-40% sukcesu. W ponad 50% zaś liczy się… Twój wizerunek. To, co inni mówią o Tobie, kiedy Ciebie nie ma w pobliżu.

Samo słowo “wizerunek” kojarzy się czasami z jakąś nieuczciwością, fałszywym kreowaniem swojego wyglądu medialnego. Jednak tak, jak czytałeś przed chwilą, liczy się Twoja tożsamość, to, kim jesteś naprawdę. Wydobądź to, co w Tobie najlepsze i zaprezentuj innym!

A tym sekretem, którego nie rozumie wielu polityków polskich jest to, żeby samemu chwalić się z umiarem. Lepiej, by ktoś inny wyszedł i powiedział parę ciepłych słów o nas. Ingenerencja osoby trzeciej niezwykle podnosi nasz prestiż, a także wydaje się bardziej wiarygodna.

Niektórzy to wykorzystują w sposób etyczny, inni mniej. Ale sama zasada polega na tym, że nie robimy tysiąca plakatów i migających banerków chwaląc się, co osiągnęliśmy, tylko znajdujemy do tego innych. Teraz pierwsze matoda - prostrza. Weź gościa, poproś go, by dobrze mówił o Tobie w towarzystwie.

Druga metoda. Zdobywamy zaufanie. Kiedy możemy - pomagamy. Wyrabiamy sobie dobre imię w oczach innych ludzi. Nawiązujemy przyjacielskie relacje. W ten sposób spełniamy potrzeby przynależności (piramida Masłowa), a także zdobywamy kredyty u innych. Fascynujące, jak wielu z nich zacznie nas polecać znajomych, czy po prostu niechcący powie parę miłych słów.

Korzystają z tego często amerykańscy politycy. Po prostu inni ich pokazują światu! Już dłuższy czas temu Stany Zjednaczone wybrały nowego prezydenta. Pokazał się on z ludzkiej strony. W Internecie można znaleźć jego zdjęcia, jak bawi się z psem, pomaga malować ekipie remontowej pokój czy najzwyczajniej zmęczony siedzi w fotelu na zebraniu.

Mówi o tym, czego ludzie potrzebują, chcą i pragną. Wybrał m.in. Internet jako kanał komunikacji… Zakłada konta na profilach społecznościowych, prowadzi bloga. Uzyskuje ciągle pozytywne komentarze typu “i love you! you’re great!”.

Obiecał to, czego społeczeństwo potrzebowało po polityce wprowadzonej przez G. Busha. Nawet kampanii prezydenckiej nie poprowadził za publiczne pieniądze, tylko za te pochodzące z darowizny od społeczeństwa. To stawia człowieka w absolutnie innym świetle.

W Polsce niektórzy chcą powtórzyć jego sukces, choć jak na razie z mizernym skutkiem. Nie wystarczy nagrać video, by być szanowanym dyplomatą. Przekonał się o tym nie tylko Kononowicz, ale także polityk kandydujący do Parlamentu Europejskiego.

Chciał stworzyć serię nagrań z kampanii, by publikować je na Youtube. Po pierwszym video poległ… Jego spot obejrzało wiele tysięcy osób, około stu napisało mocne negatywne komentarze. Spokojnie, już filmik usunięto, nie można go dalej oglądać :).

Od czego zależała ta porażka? Na pewno od kultury narodu i podejścia do polityków. Natomiast także niebagatelny wpływ miała na to czysta autopromocja. Zero przekazów z innych źródeł, mało charyzmatyczna wypowiedź i brak spójności, który po prostu widać.

Portal Interaktywnie.pl podał informację, że Prezydent RP zamówił u agencji interaktywnej nowy portal. Przewidziano w nim takie atrakcje, jak prowadzenie bloga, czaty, serwis video i tym podobne elementy społecznościowe. Ciekawe, na ile aktywna będzie funkcja komentowania…?

Tak więc, cały sukces zależy od wizerunku marki. W małych firmach brandem jesteśmy my sami. Logo, oczywiście istnieje, ale to nas ludzie rozpoznają i z nami biznes utożsamiają. To wszystko zależy od branż, inaczej będzie w firmie szkoleniowej, a inaczej w fabryce pralek.

Pozdrawiam,
Michał Toczyski :: http://sukcespro.pl
Alternatywne Spotkania Biznesu http://praktykasukcesu.pl

Zagadnienia: marketing szeptany, wizerunek, kampanie marketingowe, własna firma print