Uprzątnij, uporządkuj wszystko, co Ci przeszkadza: moje kaizen cz.2

blank

Masz cel, dobrze wiesz czego pragniesz. Jesteś zdeterminowany. Masz motywację i wiarę, że nic Cię nie zatrzyma. A tu…, nagle na Twojej drodze zaczynają się piętrzyć bzdurne przeszkody, które zabierają Ci cenny czas. Nieodpisane na czas maile, sterta korespondencji przygotowana do wysłania, ale z jakiegoś powodu jeszcze nie wysłana. Wydaje Ci się, że nagle wszyscy czegoś od Ciebie chcą. A Ty… chcesz tylko skupić się na swoim nowym celu, zadaniu, postanowieniu. Nie chcesz trwonić energii na małe rzeczy. Słusznie. Ktoś mądry wymyślił jeden skuteczny sposób by to zrobić: pozamykaj sprawy, które są już finalne. Proste, przecież i tak już wszystko załatwiłeś, co do Ciebie należało. Teraz pozostaje postawić kropkę na „i” i posprzątać bałagan, który przy okazji powstał. Na pierwszy ogień idą pospolite śmieci, których się nazbierało we wszystkich możliwych zakamarkach. Zgodnie z gospodarką odzyskiwania surowców, segregujesz i oceniasz ewentualną przydatność znalezionych skarbów do swojego nowego projektu. Po pewnym czasie masz dość, a ogrom pracy przeraża Cię. Co Ci daje motywację? Co Ci daje siłę i wsparcie? Wiesz. Nie odpuścisz. Wiedziałeś na co się porywasz i ile czasu oraz pracy będzie Cię kosztować to przedsięwzięcie. Perspektywa zabrania się za „nowe dziecko” dodaje ci sił. Serce Ci mocniej bije na samą myśl o tym. Wizja końca prac sprawia, że z mozołem zapełniasz kolejne kontenery niepotrzebnymi śmieciami. Szukasz pomocników do tego zadania… I trafiasz na pierwszą przeszkodę. Niestety, nikt nie jest chętny do poświęcenia czasu na stworzenie miejsca n na Twoją wizję. Argument jeden: brak czasu okraszony bolącym kręgosłupem. Mówi się trudno. Z drugiej strony, czego się spodziewałeś. Kto by realizował cele innych? Pomyśl, czy Ty podpisał byś się pod cudzym projektem, gdybyś nie był do nie go przekonany? Przejmujesz inicjatywę. Zakasujesz rękawy i bierzesz się do pracy. Wolisz konkretne działania od stania i narzekania: tu mógłby być…, ale…. Twój własny umysł i ciało podpowiadają Ci, że podjąłeś właściwego wyzwania. Postawiłeś sobie cel i zamierzasz go realizować. Po cichu, a nawet głośno chciałeś poszerzyć strefę wpływu, by zyskać dodatkowe pary rąk do pracy. A może wyręczyć się innymi w brudnej, najgorszej robocie? Twoja wizja, cel „…” zwyciężyła „niech zostanie tak, jak jest”. Brawo, punkt dla Ciebie. W końcu strudzony, ale szczęśliwy patrzysz na wolną od zbędnych elementów przestrzeń. Zaczynasz planować… gdzie? i co?, jak?… Czujesz ulgę i przestrzeń jaką zyskałeś ostatnimi męczącymi działaniami. Nie należysz do ludzi, którzy mogą o sobie powiedzieć: lubię sprzątać, a mimo to dałeś radę. Dostrzegasz kule u nogi, które przeszkadzały Ci, a teraz możesz je wysłać tam gdzie ich miejsce. Czego się dziś dowiedziałeś o sobie? Czego się nauczyło to doświadczenie?

Zagadnienia: coaching, coach, kariera, Inspirujacy Partner print