Fitness - pasja czy ciężka praca

blank

od poniedziałku do niedzieli... to mój wybór, moje zaangażowanie w coś, co pochłania mój czas i każdą wolną chwilę, którą mogłabym spędzić w inny sposó, oglądając telewizję, spotykając się ze znajomymi, czy wykorzystać jakąkolwiek inną dostępną dla mnie możliwość... ale nie. Wracam z pracy... Raczej wychodzę z pracy i biegnę do Klubu... do zupełnie innego świata, sportowego, bez krawatów i damskich garsonek, bez butów na obcasach i laptopów wypełnionych służbowymi informacjami... Godzina 18... inna rzeczuwistość, inne realia, inni ludzie... a może ci sami, tylko zmieniła się otoczka i teraz ich nie poznaję??? Przebieram się i idę na swój trening... mój świat, moje rowery... zapominam o calym świecie, o wszytskich problemach i o tym co jeszcze przed chwilą zaprzątało moją głowę... wchodzę na salę niejednokrotnie zapełnioną po brzegi i jestem w swoim żywiole... pokonuję trasy w zalezności od dnia, nastroju, od ludzi, którzy właśnie zdezcydowali się ze mną pojechać lub tymi, dla których, tak jak dla mnie jest to sposób na życie... jadę... góry, asfalt, polna droga, las, centrum miasta... jadę, jedziemy i nie ma nas dla otaczającego nas świata... strumienie potu i litry wypitej wody... zamknięci i w swoim własnym odosobnionym przez chwilę świecie staramy się pokonać czasem trudną walkę z rzeczywistością... taką wewnątrz nas, taką, która czasem spędza nam sen z powiek... czy pomaga? mnie tak... ale nie tylko mnie... pojawiają się niezliczone zapasy endorfiny, jest lepiej, jest lżej i mamy już ochotę cieszyć się z tego co nas otacza, nie przjmować się tym, co nie wyszło, nie zaprzątać sobie głowy czymś co napewno da się poprawić... jedziemy... mijają minuty i jest coraz lepiej, coraz więcej zmęczenia fizycznego a mniej psychicznego... przejechaliśmy wszystki zaplanowane na dziś góry i polne drogi... przeskoczyliśmy wszelkie nieplanowane przeszkody... minęła godzina...wracamy do domu... kilka minut powrotu do rzeczywisośći... kilka chwil, które pozwolą nam uspokoić organizm i wyrównać oddech... stretching... koniec... szatnia, prysznic i znów... krawaty, garsonki i laptopy wypełnione po brzegi niezliczoną ilością informacji... Ale czy teraz jesteśmy tacy sami? Nie... Dużo więcej w nas pozytywnych myśli i ufności do świata... Jesteśmy pełni optymizmu i lepiej się czujemy... Znam świat klubów sportowych od kilku lat. Poza moją 8-godzinną pracą za biurkiem (garsonką i butami na obcasach) mam drugie życie - dresowe spodnie i buty SPD. Zaczęła się w Polsce wzrostowa tendencja do poprawy swojej kondycji fizycznej i wszyscy dużo bardziej dbają o to jak prezentuje się ich ciało. Czy ma to duże znaczenie w pracy? Myślę, ze tak. Udowodniono nawet, że ładni w życiu mają lepiej, wysportowani napewno też, liczy się prezencja, ostatnio coraz bardziej. Ludzie wysportowani są dużo lepiej postrzegani, mówi się o nich, że mają zasady i wyznaczone cele. Potrafią dążyć do nich i udaje im się łatwiej osiągać szczyty. Od jakiegoś czasu coraz więcej ludzi decyduje się wybrać zajęcia z dziedziny Body & Mind. Codzienny pęd do kariery powoduje, że nie mamy często ochoty dodatkowo się męczyć i wybieramy spokojniejsze formy ruchu. Uspokajamy się i pozbywamy stresu przychodząc na zajęcia Yogi, pilatesa czy innych typu Body & Mind. Czy to ma zanczenie czy biegamy, pływamy, chodzimy na zajęcia rozciągające dynamiczne, czy bardziej statyczne? Nie. Ważne, że społeczeństwo polskie zauważyło jak bardzo istotne jest aby po całym dniu zabiegania dać możliwość relaksu swojemu organizmowi. Być może będą powstawały wciąż nowe Kluby Fitness i coraz więcej ludzi będzie chciało spędzać tak swój czas... Jestem dobrej myśli.......

Zagadnienia: pasja, hobby, fitness print