Skuteczne deprawowanie

blank

Zainspirowany dyskusją na grupie trenerskiej Golden Line, obejrzałem ostatnio filmy ze szkoły uwodzenia. Moje zaskoczenie rosło z każdą sekundą filmu, aż przerodziło się w efekt “Czy to jest jakiś żart?!”. To nie żart. Niestety. Szkoły uwodzenia prowadzą osoby postrzegane jako najbardziej doświadczeni przedstawiciele nurtu NLP. Jak to robią? Powiem otwarcie: skandalicznie. Słowa uważane powszechnie za niecenzuralne, na tych szkoleniach stosowane są zamiennie z przecinkami. W podejściu trenerów do uczestników, i generalnie ludzi, nie doszukałem się oznak jakiegokolwiek szacunku i podmiotowego traktowania. Po co o tym piszę? Ostatnio dużo zastanawiam się nad tym, jak to się dzieje, że zaczynamy akceptować zachowania, które nie dalej jak 15-20 lat temu uznane byłyby powszechnie za niedopuszczalne. Można powiedzieć: postęp. Jego nie da się zatrzymać. Z jednej strony tak. Patrząc z drugiej, zastanawiam się, gdzie jest granica. I czy w ogóle jest? Tempo, w jakim zaczynamy akceptować skrajny hedonizm jest zaskakujące. Przy tej okazji powstaje pytanie: Czy warto kogoś cenić za profesjonalny warsztat trenerski, jeśli narzędzia z tego warsztatu służą mu do deprawowania innych? Ja uważam, że nie. To pytanie, to wynik często używanego argumentu dotyczącego ludzi, którzy są biegli w wykorzystywaniu narzędzi, powszechnie uważanych za nieetyczne, np. technik manipulacji. Słyszymy: “Cenię go, bo jest bardzo skuteczny w tym, co robi”. Tym gorzej dla nas wszystkich. Wolałbym, żeby był nieudacznikiem, który niewielu przekona do swoich racji. Mój stosunek do zachowań innych ludzi uważam za dość liberalny. Ale to słowo, jak dla mnie, stało się ostatnio zbyt pojemne. Mam nadzieję, że ludzie, którzy wciskają nam, że takie zachowania są normalne, usłyszą od nas głośne NIE.