Natura śmiechu

blank

Lubię się śmiać. I szukam ku temu różnych okazji. Myślę też o tym, jak wykorzystywać śmiech jako narzędzie pracy trenera. Śmiech relaksuje; powoduje, że stajemy się bardziej otwarci na innych, bardziej spontaniczni. W takim stanie efektywniej nabywamy nowe umiejętności, czy przyglądamy się własnym przekonaniom. Śmiech jako narzędzie pracy trenera rzadko wykorzystywany jest świadomie. To raczej “zwykłe” poczucie humoru, czy “cięta riposta” (czasami na poziomie mistrzowskim :). Jest na szczęście coraz więcej narzędzi pomocnych w rozwijaniu poczucia humoru oraz nauki poprzez zabawę. Można wybrać się na szkolenie “Terapia śmiechem”, albo przeczytać książkę pod tym samym tytułem. Można też spotkać się w pierwszym w Polsce Klubie Śmiechu, który powstał w tym roku przy Instytucie Ewy Foley. Tu pojawia się ważne pytanie: Czy można nauczyć się bycia zabawnym? I tak, i nie. Myślę, że można nauczyć się poprawnie przeprowadzać ćwiczenia, a nawet opowiadać dowcipy. I warto to robić, bo możemy osiągnąć w tym niezły poziom. Czy jednak uda się być w tym naturalnym, mimo braku predyspozycji? Tu pojawia się stary dylemat: Czy “co wrodzone, to święte”, czy jednak “ciężką pracą ludzie się bogacą”?, czyli wraca temat słynnych już 10 000 godzin. “Teoria 10 000 godzin” mówi o tym, że taka ilość czasu gwarantuje nam osiągnięcie mistrzowskiego poziomu, niezależnie od tego, czy mamy predyspozycje w danym obszarze. Pytanie tylko, czy będzie to 10 000 godzin dobrej zabawy. Bo jeśli nie, niewielu wytrzyma do końca. I zacznie szukać czegoś co sprawia mu prawdziwą frajdę. I gdzie poczuje prawdziwe “flow”, tracąc poczucie czasu. Ja trzymam się złotego środka: szukam tego, przy czym dobrze się bawię, a potem poświęcam temu mnóstwo czasu Wówczas naturalny śmiech gwarantowany!