Między ciszą a ciszą sprawy się kołyszą...

blank

W jednym z poprzednich wpisów o iluzji komunikacyjnej skuteczności poruszyłem temat ciszy w komunikacji werbalnej. Jej (ciszy) znaczenie jest ogromne, wielowymiarowe w relacjach interpresonalnych. Jednym z bardziej wymownych, jednoznacznych elementów komunikacji jest cisza. Ma ona swoją wymowę, czasami brzmi jak dzwon. Inna sprawa, że w werbalnym komunikowaniu się bardzo często o istnieniu ciszy, pauzy zapominamy - dając się uwieść magii słów, dźwięków. Tymczasem w istocie ciszy zawiera się duża wartość informacyjna. W zależności od kontekstu jej zastosowania, wystąpienia - ciszą potwierdzamy coś, akceptujemy, hołdujemy, bywa też, że zaprzeczamy, wyrażamy brak zrozumienia, zaskoczenie, zniesmaczenie. Cisza dodaje naszym słowom wagi, znaczenia...pozwala im, w niej wybrzmieć... Cisza jest nierozerwalnym, istotnym elementem procesu komunikacji. W powszechnym odbiorze - cisza posiada zwykle konotacje negatywne, dlatego ludzie starają się jej unikać. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że ludzie, szczególnie w procesie komunikacji werbalnej, boją się ciszy, uważają ją za dowód na to, że nie mają niczego do powiedzenia, przekazania. Cisza, zdaniem wielu obnaża ich brak wiedzy, odziera z argumentacji, ba - z racji. Wprawia w stan zakłopotania...poprzez swoją wieloznaczność czyni dyskomfort, wybija z rytmu. Wiedzą o tym mistrzowie procesów negocjacyjnych, którzy stosując ją doprowadzają drugą stronę do "wybicia z rytmu", zbijają z pantałyku. Cisza, jak większość elementów komunikacji werbalnej winna być kreowana, używana i odbierana w całym kontekscie zdarzeń. Formułując komunikat możemy jak rzeźbiarz nadać mu, poprzez odpowiednie zastosowanie ciszy - właściwy kształt znaczeniowy. Warto także pamiętać i o tym, że wprowadzając do naszego przekazu, komunikatu element pauzy, ciszy - dajemy czas na uporządkowanie przez naszego odbiorcę a i nas samych - myśli, na "poukładanie" dotychczas przekazanych informacji, danych. Pewnym odpowiednikiem ciszy jest wielokropek, często stosowany w komunikacji via np. mail. Nie ma on jednak aż tak dużego potencjału, tak dużej wartości informacyjnej. Jest raczej dopełnieniem poprzedzających go słów. Trudno poprzez jego zastosowanie wyrazić np. zdziwienie, żal...zaskoczenie. W komunikacji "pisanej" odpowiednikiem ciszy, może być "!", który często - szczególnie w połączeniu ze znakiem zapytania - właśnie jako wyraz zdziwienia, zaskoczenia stosowany jest w np. smsach. Warto, jako aktywna i świadoma strona procesów komunikacji zdawać sobie sprawę ze znaczenia ciszy, jej wagi oraz wielowymiarowości znaczeniowej. Nie bójmy się jej używać i wkomponowywać w przekaz. Z ciszą jest trochę jak z czarnym, grubym flamastrem. Możemy nim podkreślić warty uwagi komunikat, możemy nim przekreślić rzecz bez znaczenia, nie akceptowalną, możemy wreszcie zatykając go skuwką i odkładając na bok - dać do zrozumienia, że wystąpienie dobiegło końca. Jednym z bardziej wymownych, jednoznacznych elementów komunikacji jest cisza. Ma ona swoją wymowę, czasami brzmi jak dzwon. Inna sprawa, że w werbalnym komunikowaniu się bardzo często o istnieniu ciszy, pauzy zapominamy - dając się uwieść magii słów, dźwięków. Tymczasem w istocie ciszy zawiera się duża wartość informacyjna. W zależności od kontekstu jej zastosowania, wystąpienia - ciszą potwierdzamy coś, akceptujemy, hołdujemy, bywa też, że zaprzeczamy, wyrażamy brak zrozumienia, zaskoczenie, zniesmaczenie. Cisza dodaje naszym słowom wagi, znaczenia...pozwala im, w niej wybrzmieć... Cisza jest nierozerwalnym, istotnym elementem procesu komunikacji. W powszechnym odbiorze - cisza posiada zwykle konotacje negatywne, dlatego ludzie starają się jej unikać. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że ludzie, szczególnie w procesie komunikacji werbalnej, boją się ciszy, uważają ją za dowód na to, że nie mają niczego do powiedzenia, przekazania. Cisza, zdaniem wielu obnaża ich brak wiedzy, odziera z argumentacji, ba - z racji. Wprawia w stan zakłopotania...poprzez swoją wieloznaczność czyni dyskomfort, wybija z rytmu. Wiedzą o tym mistrzowie procesów negocjacyjnych, którzy stosując ją doprowadzają drugą stronę do "wybicia z rytmu", zbijają z pantałyku. Cisza, jak większość elementów komunikacji werbalnej winna być kreowana, używana i odbierana w całym kontekscie zdarzeń. Formułując komunikat możemy jak rzeźbiarz nadać mu, poprzez odpowiednie zastosowanie ciszy - właściwy kształt znaczeniowy. Warto także pamiętać i o tym, że wprowadzając do naszego przekazu, komunikatu element pauzy, ciszy - dajemy czas na uporządkowanie przez naszego odbiorcę a i nas samych - myśli, na "poukładanie" dotychczas przekazanych informacji, danych. Pewnym odpowiednikiem ciszy jest wielokropek, często stosowany w komunikacji via np. mail. Nie ma on jednak aż tak dużego potencjału, tak dużej wartości informacyjnej. Jest raczej dopełnieniem poprzedzających go słów. Trudno poprzez jego zastosowanie wyrazić np. zdziwienie, żal...zaskoczenie. W komunikacji "pisanej" odpowiednikiem ciszy, może być "!", który często - szczególnie w połączeniu ze znakiem zapytania - właśnie jako wyraz zdziwienia, zaskoczenia stosowany jest w np. smsach. Warto, jako aktywna i świadoma strona procesów komunikacji zdawać sobie sprawę ze znaczenia ciszy, jej wagi oraz wielowymiarowości znaczeniowej. Nie bójmy się jej używać i wkomponowywać w przekaz. Z ciszą jest trochę jak z czarnym, grubym flamastrem. Możemy nim podkreślić warty uwagi komunikat, możemy nim przekreślić rzecz bez znaczenia, nie akceptowalną, możemy wreszcie zatykając go skuwką i odkładając na bok - dać do zrozumienia, że wystąpienie dobiegło końca... Między ciszą a ciszą...sprawy się kołyszą...

Zagadnienia: sprzedaż, komunikacja, obsługa, clienting print