Kobieca Moc Negocjacji

blank

Zrealizowałem ostatnio cykl szkoleń pod wspólnym tytułem Kobieca Moc Negocjacji. Wzięło w nim udział łącznie około setki kobiet, które na co dzień, w swojej pracy, na różnych szczeblach i poziomach decyzyjności muszą negocjować. W zasadzie wszystkie uczestniczki, swoją postawą, wiedzą, przygotowaniem i tzw. podejściem - potwierdzały tezę, której jestem orędownikiem - kobiety są urodzonymi negocjatorami. Tak, tak, drogie Panie - jesteście w tym świetne. I bynajmniej nie próbuje teraz w tani sposób, oparty na banalnym komplemencie - wkraść się w Wasze łaski. Stwierdzam po prostu fakt, potwierdzam jedynie to co wiem, czego kolejny dowód przyniosło wspomniane szkolenie. W największym skrócie rzecz ujmując - istotą negocjacji nie jest zwycięstwo nad partnerem ale osiągnięcie założonego celu. I właśnie w tej prawdzie zawiera się odpowiedź, dlaczego jesteście tak świetne w negocjacjach. Właśnie Wy - kobiety. Nie staracie się zwyciężać, pokonywać partnerów negocjacyjnych, nie stosujecie metafory wojny w swoim działaniu. Działacie zupełnie inaczej, nie chce przez to powiedzieć, że pokojowo, delikatnie, nie. Wy, jesteście po prostu skuteczniejsze w osiąganiu założonego celu. Mężczyzna negocjator - prędzej czy później da się ponieść potrzebie "zwyciężania", dowiedzenia, ze jest wojownikiem, skutecznym i bezwzględnym. Dla niego negocjacje są walką, zmaganiem się tytanów, w której to nie cel negocjacji ale partner negocjacyjny jest istotą rzeczy. To na nim, na przeciwniku koncentruje się uwaga mężczyzny, to on, partner negocjacyjny jest punktem odniesienia. Pokonany, wykorzystany, sprowadzony do parteru - jest oznaką udanych, z męskiego punktu widzenia negocjacji. Każda inna opcja traktowana jest jako porażka. No bo jakże to, cóż to za negocjacje, w których przeciwnik jeszcze oddycha, tli się w nim iskierka choćby życia. Prawda? Tymczasem kobiety zdecydowanie bardziej, skuteczniej potrafią oddzielić osobę partnera negocjacyjnego od celu negocjacji. Osoba nie przesłania im Procesu. Zdecydowanie lepiej od mężczyzn potrafią wyczuć moment do zawarcia dobrego kompromisu (a ten wszak jest istotą negocjacji) - nie przesłania im tego momentu dym z płonących, bitewnych pogorzelisk wojny, tak jak to bywa z reguły u mężczyzn, traktujących negocjacje jak wojnę, jak bitwę. Tu jest sedno sprawy. Trywializując nieco problem można by stwierdzić, że kobiety negocjują z wdziękiem a mężczyźni z zaciśniętymi zębami. Coś jednak jest, w takim porównaniu na rzeczy. Drogie Panie, nie bójcie się więc sytuacji negocjacyjnych, co więcej - kreujcie je wokół siebie wszędzie i zawsze, kiedy tylko to jest możliwe. Z dobrze rozumianego poczucia męskiej solidarności dodam, że i owszem, są obszary problematyki zawodowej, w których my faceci, lepiej sobie radzimy od Was, kobiet. To fakt. Jednak nie są nimi negocjacje, w nich bowiem, to Wy, kobiety - lepiej potraficie układać sprawy w logiczną, sensowną i efektywną całość.

Zagadnienia: sprzedaż, negocjacje, efektywność, kobiety print