Zmysłowe pisanie

blank

Jest słoneczne sierpniowe popołudnie. Da się odczuć delikatne podmuchy wiatru łagodzące letnią spiekotę. Niebo otwiera się na nasze radosne spojrzenia ukryte pod marszczonymi od promieni powiekami. Chyba nie może być już bardziej błękitne, a drobne chmury - bardziej białe. A gdyby tak rozłożyć się na złocistym dywanie usłanym kłosami żyta, poczuć zapach polskiej wsi i zrelaksować się muzyką wygrywaną przez pasikoniki w akompaniamencie szumu zboża? Zastanawiałam się kiedyś co w reklamach, książkach i różnego rodzaju tekstach przemawia do mnie najbardziej. Teraz już wiem, że zawarty w nich obraz, który jest w stanie pobudzić moją wyobraźnię i sprawić, bym odczuła go wszystkimi zmysłami. Jeśli mowa o truskawkach, chcę usłyszeć odgłos zrywania truskawki prosto z krzaczka i szypułkowania, poczuć jej świeży niepowtarzalny zapach, soczysty smak, gdy dotyka podniebienia, odczuć zmysłami łaskoczące w ręce drobne włoski na jej powierzchni i zobaczyć żywy kolor czerwieni przełamany zielenią szypułki. Tekst musi oddziaływać na zmysły - opis rzeczy, zjawiska, osoby, tytuł, czy nazwa muszą wywoływać skojarzenia - tylko to sprawia, że jesteśmy w stanie je zapamiętać i odebrać jako niepowtarzalne. To tak, jak z zapachami, smakiami, czy obrazami z dzieciństwa. Pamiętamy je mimo upływu lat - zawsze z czymś nam się kojarzą.