Legendarne syntezatory w biznesie

blank

Człowiek żyje nie tylko pracą. Właściciele firm nie są pod tym względem wyjątkowi. Wielu z nich poza godzinami poświęconymi interesom oddaje się często bardzo niezwykłym pasjom. Nurkowanie, czy awiatyka to codzienność. Jak jeszcze relaksują się polscy przedsiębiorcy? Nam udało się dotrzeć do niezwykłego zbioru Marcina Sucharskiego, właściciela wrocławskiej firmy Avant-Pop Publishing (studia nagrań i agencji koncertowej) a zarazem kolekcjonera syntezatorów analogowych. „Skupuję syntezatory wyłącznie w pełni analogowe, sprzęt z lat siedemdziesiątych. Większość z nich to okazy bardzo rzadkie wręcz otoczone legendą, można nawet powiedzieć, że swego rodzaju kultem” – opowiada Marcin Sucharski. Perłami w koronie kolekcji są Solina, syntezator będący marzeniem większości muzyków oraz Polymoog, którego pierwszym właścicielem był sam Czesław Niemen. Według Sucharskiego instrumenty sprzed ćwierćwiecza zyskują wymiar dzieła sztuki i są świetną inwestycją, podobnie jak dzieła rozchwytywanych artystów. „Te klawisze mają duszę. Wówczas technologia była daleka od perfekcji, a właśnie szereg drobnych niedoskonałości sprawia, że one żyją własnym życiem. Są nieprzewidywalne. Czasami zdarza się, że odmawiają współpracy, coś się w nich zacina i na przykład charczą, jakby odbierały przypadkowy szum fal radiowych. Wówczas przemawiam do nich jak do człowieka i to pomaga.” Sucharski nie zdradza, gdzie skupuje instrumenty. „Mam szczęście do nabywania ich za bezcen” – mówi. –„Mogę podać jeden przykład, bo miejsce dzisiaj nie istnieje. Otóż parę lat temu natrafiłem na syntezator MS-10 na Stadionie Dziesięciolecia. Kupiłem go od zwykłego handlarza za 80 złotych. Sprzedający wspominał, że przywiózł go z wystawki z Niemiec, nie miał pojęcia, co posiada. Syntezator był w idealnym stanie. Marcin Sucharski jest kolekcjonerem, ale także muzykiem. Pragnie, aby syntezatory będące w jego posiadaniu nadal grały, dlatego na życzenie klientów udostępnia je w swoim studiu nagrań. „Dźwięk tych syntezatorów jest unikatowy, zależy mi na tym, aby nadal rozbrzmiewał na płytach polskich wykonawców, albo w reklamach radiowych. Dzięki nim studio nagrań Avant-Pop Publishing jest wyjątkowe, a mnie cieszy, że syntezatory wciąż tworzą żywą muzykę. Komponowanie na nich to prawdziwa przyjemność. Mam nawet pomysł, aby wykorzystać je w naszej agencji koncertowej, ale to już zupełnie inna historia”.