Efemeryda w gospodarce

blank

Polska jest w dziwnej sytuacji gospodarczej. Kilkanaście dekad zaborów. Potem krótka przerwa międzywojenna i tchnienie wyczekanej, wywalczonej wolności. Dotkliwy przebieg II wojny światowej. Czystki powojenne. Potem nastał czas komunizmu. Do 1989 roku panował tu z powodzeniem. Po 1989 teoretycznie gospodarka zaczęła iść w kierunku orientacji rynkowej. Ale to mit, efemeryda. Dziś mamy rok 2010. Mineło 21 lat. Polska będąca na szarym końcu rankingu na państwo przyjazne dla biznesu aspiruje do miana tygrysa gospodarki wychodzącej z kryzysu. Zabawne. Proszę wziąć pod uwagę jakich strat doczekał się ten kraj na etapie powszechnych prywatyzacji lat 90-tych. Proszę zwrócić uwagę, że nawet u schyłku roku 2009 dane są porażające. Szacuję się, że nawet do 27% pkb może pochodzić z szarej strefy. Szacuje się, że ponad 60% przedsiębiorstw nie korzystałało z linii kredytowych. Czy szara strefa dostaje kredyty? Oczywiście, że nie! Zatem kryzys, który najbardziej dotyczył podmiotów uwikłanych w zobowiązania kredytowe w zasadzie nie miał pola do popisu w Polsce. Edukacja finansowa jest na bardzo niskim poziomie. Rozmowa z dowolnym developerem lub bankiem udzielającym kredytów hipotecznych odzwierciedla ofertę finansową USA z lat siedemdziesiątych, a czasem nawet i 60-tych. Brak znajomości, a co za tym idzie podstawowych narzędzi finansowania, powoduje niewrażliwość na ich potknięcia na światowej arenie. Bardziej obrazowo? Wyłączenie prądu w Kongo jest informacją z punku widzenia obywatela Europy lub Ameryki wizją przerażającą. No bo co by się stało z Londynem jakby mu tak zabrakło prądu na tydzień? Katastrofa społeczna i gospodarcza. Ale mieszkańcy środkowego Kongo pewnie wzruszyliby ramionami i zapytali czym jest w ogóle ten prąd i do czego on służy? “Kryzys” a raczej jego skutki tylko dlatego dotknąły Polski, bo zewnętrzne źródła finansowania inwestycji w Polsce, były uwikłane w zawansowane zobowiązania kredytowo-inwestycyjne w krajach wysoko rozwiniętych. Kiedy nastąpił efekt domina musiały wycofać tyle ile się dało. Każdy rynek ma różne uwarunkowania. Dlatego system zarządzania informacjami musi być dostosowany do realiów lokalnej działalności. Zarówno zarządzanie informacjami marketingowymi jak i informacjami mającymi wpływ na dane z rynku musi konotować z lokalnym rynkiem i poprawnie wyartykuowaną potrzebą poznawczą. Jeśli możemy dysponować stanowiskiem roboczym, które w sposób samodzielny przeprowadza wszelkie analizy, to zróbmy to. Po co nam sztab asystentów, zewnętrznych wykonawców. To my, menedżerowie, odpowiadamy głową za nasze decyzje i często za los firmy. Systemy business intelligence pozwalają na racjonalne zarządzanie informacjiami. Łącząc wiedzę własną z danymi matematycznymi, nasze decyzje zaczną budować spójność firmy poprzez trafne taktyczne posunięcia. Nie zwalnia nas to jednak z myślenia. Dziękuję Maciej Jędrzejowski

Zagadnienia: marketing farmaceutyczny, clinical marketing print