Trzy miasta – trzech liderów - Barcelona

blank

Następny przystanek rejsu po Morzu Śródziemnym – Barcelona. Wokół ślady potężnych nazwisk: Gaudi, Picasso, wielu innych. Ale dziś jedno nazwisko otacza się tam czcią bliską fanatyzmowi. Messi. Najlepszy piłkarz świata. Jednak do Hiszpanii sprowadziło go coś zgoła przeciwnego niż sport, bo genetyczna choroba. U Messiego, gdy miał 11 lat, zdiagnozowano karłowatość przysadkową. Wtedy to wraz z rodzicami przeniósł się do Hiszpanii, gdzie poddano go terapii hormonalnej. Dzisiaj Messi jest numerem jeden światowego futbolu. Wymieniany jest jednym tchem obok Pelego i Maradony. To niesamowita kariera: prosto ze szponów ciężkiej choroby Messi trafił na największe stadiony świata i do kronik piłki nożnej. Jest podobno człowiekiem skrytym, małomównym – tak twierdzi autor jego biografii. Prawdziwe oblicze Messi odkrywa na stadionach, kiedy przy dopingu dziesiątek tysięcy gardeł strzela najpiękniejsze bramki. Siłę uwielbienia kibiców poznałem, kiedy zasiadłem na trybunach stadionu Camp Nou. Było to w 2007 roku, kiedy gwiazdą Barcelony był Ronaldhino. Moc płynąca z trybun jest niemal namacalna. Jak wielu fanów Messiego marzy o podobnej karierze? O tym, żeby dostać się na sam szczyt i zdobyć uwielbienie tłumów! Lecz ilu z nich posiada podobną wytrwałość, z którą zmierza do osiągnięcia własnych marzeń? Papież, dwudziestosześcioletni handlarz i Messi, idol milionów... Te trzy postaci wyraźnie zapisały się w miastach, które odwiedziłem w trakcie rejsu. Utwierdzają mnie w przekonaniu, że pierwszym krokiem do sukcesu w każdej dziedzinie jest upór i determinacja.