Gem, set... proszek do prania

blank

Kilka lat temu (dodam, że było to niedługo po tragicznych wydarzeniach związanych z terrorystycznymi atakami na World Trade Center) usłyszałem następujący dowcip: "Dwóch mężczyzn spaceruje w pobliżu Pałacu Kultury i Nauki. W pewnym momencie dostrzegają paralotniarza lecącego z dużą prędkością w stronę budynku. Po chwili "lotnik" uderza w ścianę Pałacu, odbija się od niej i spada w dół. Mężczyźni stoją skonsternowani, po chwili jeden z nich mówi: - Widzisz Mieciu, jaki kraj, tacy terroryści Kiedy wczoraj przeczytałem newsa mówiącego o tym, że Agnieszka Radwańska podpisała kontrakt na spot reklamowy promujący znany proszek do prania, nie potrafiłem uciec od analogii: "Jaki kraj, takie strategie reklamowe". Rozumiem, że popularna Isia chce wykorzystać maksymalnie swój niewątpliwy sukces sportowy. Podziwiam jej upór i ciężką pracę, dzięki którym nosi miano najlepszej polskiej tenisistki. Jestem jej wdzięczny za olbrzymie emocje towarzyszące nocnym transmisjom z Australian Open. Ale dlaczego proszek do prania? Dlaczego krakowianka, rywalizująca z powodzeniem na korcie z Marią Szarapową, Anną Ivanović, czy siostrami Williams, nie pójdzie w ich ślady również przy okazji budowania własnego wizerunku? W dzisiejszych czasach otoczka marketingowa jest równie ważna, co sukcesy sportowe. Najlepszym przykładem jest Anna Kurnikowa - Rosjanka nigdy nie wygrała ważniejszego turnieju, jednak przez wiele lat była niemal ikoną światowego tenisa. Swojej twarzy użyczała produktom ekskluzywnym (kosmetyki, samochody, odzież sportowa, zegarki) jak sam tenis. Moim zdaniem osoba odpowiedzialna za pomysł obsadzenia Radwańskiej w reklamie proszku może jej wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Dlaczego? Po pierwsze Radwańska, jako pani domu zachwalająca środek czystości nie jest wcale wiarygodna. Ludzie, ona ma 19 lat, a większość z nich spędziła na korcie, albo w samolotach. Zresztą sama mówi, że w czasie turniejów i treningów pranie to nie jest to, co spędza sen z powiek. Radwańska w reklamie odzieży sportowej - super. Radwańska w reklamie eleganckich samochodów - jak najbardziej. Radwańska zachwalająca nową linię kosmetyków dla osób aktywnych - kupuję w ciemno! Ale Radwańska reklamująca proszek - pomysł równie udany, jak Adam Małysz promujący czekoladę, czy Otylia Jędrzejczak zachwycająca się panelami podłogowymi. Isia uprawia sport elitarny, sport nie dla każdego, sport, który otoczony jest swoistym kultem i legendą. Sport posiadający własną etykietę obowiązującą nie tylko zawodników, ale i kibiców. Nie można robić jej krzywdy i wciskać ludziom, że Agnieszka poleca coś, z czego nawet nie ma czasu korzystać. Takie sytuacje sprawiają, że zaczynam mieć wrażenie, że w Polsce nie liczy się dobro osoby udzielającej danemu produktowi swojej twarzy (pokaźna gaża to nie wszystko). Tak naprawdę liczy się, aby powiązać produkt ze znaną osobą, a (cytując "klasyka") "ciemny naród i tak to kupi". Mam nadzieję, że nie kupi. Najlepszym dowodem na to, że cały pomysł jest mocno naciągany są wypowiedzi przedstawicieli producenta proszku, którzy twierdzą, że ich produkt to profesjonalista, podobnie jak Agnieszka - jaaasne. Już niedługo kończy się zapisana w kontrakcie Roberta Kubicy wyłączność na wykorzystywanie jego wizerunku przez BMW i Allianz. Tylko czekać, jak polscy "specjaliści" wymyślą dla niego jakiś super spójny wizerunkowo produkt do zachwalania. Hmm może pieluchy? Nie, jednak nie, ponieważ Kubica reklamujący pieluchy byłby dużo bardziej wiarygodny niż Radwańska zachwalająca proszek. W końcu kierowcy F1 jeżdżą w pieluchach!