Rzecz o mądrym martwieniu się

blank

Motto: „Umysł sam przez się może zamienić niebo w piekło i piekło w niebo.” John Milton Martwimy się wszyscy, bez względu na wiek, płeć, pochodzenie, zasobność portfela czy pozycję społeczną. Każdego z nas dopadają czasami zmartwienia – te wielkie zwalające z nóg i te mniejsze, codzienne, odbierające radość z życia. Sens martwienia się polega na przewidywaniu niebezpieczeństw zanim się pojawią i rozważaniu sposobów poradzenia sobie z nimi. Jest w tym wielka siła i mądrość, pozwalająca na znalezienie rozwiązań wielu problemów. Wiele osób martwi się jednak nawykowo. Nawyk martwienia się staje się udręką – życie osoby martwiącej się nieustannie staje się pełne niepokoju, stresu i niepewności. Rozwiązaniem może być nauka sposobów mądrego martwienia się. Rezultatem procesu inteligentnego martwienia się staje się przypływ nadziei i sił, w przeciwieństwie do wszechogarniającego uczucia beznadziejności i bezradności, będącego efektem nawykowego martwienia się. Martwienie się oznacza przewidywanie problemów i niebezpieczeństw, zanim się pojawią. Jeśli rezultatem takiego myślenia jest wymyślenie sposobów zmniejszenia ryzyka i ich wdrożenie, wówczas taki proces myślenia przynosi nam korzyści. Osoby martwiące się nawykowo bardzo często zatrzymują się na etapie identyfikacji zagrożeń. U nich proces identyfikacji zagrożeń wymyka się spod kontroli, zagrożenia realne zaczynają mieszać się z nierealnymi... Jak zahipnotyzowani przyglądają się kolejnym kreowanym przez siebie w wyobraźni problemom, zamiast podjąć działania zaradcze... Ten samonapędzający się proces zaczyna prowadzić do nieustannego niepokoju, zdarzać się mogą nawet ataki paniki. Taki nawyk martwienia zaczyna przypominać przesąd, który ma oddalać niebezpieczne zdarzenia. Chwilowo przynosi ulgę, gdy czarny scenariusz nie wydarza się, ale zaraz pojawia się kolejna rzecz, którą trzeba się martwić... Pochłania to bardzo wiele energii i jest bardzo meczące. W konstruktywnym podejściu do procesu „martwienia” nie chodzi o to , by przestać się martwić, lecz, by martwić się mądrze, inteligentnie. Wielu z nas posiada tę umiejętność, wielu z nas jednak wiąż jeszcze jej nie opanowało.

Charakterystyka osób martwiących się nałogowo

Czujność i bycie w pogotowiu Osoby, które mają nawyk ciągłego martwienia się to osoby zachowujące nieustającą czujność, np. obawiając się utraty pracy – nieustająco obserwują i analizują otoczenie, by szukać, choćby najmniejszych sygnałów, że cos już jest nie tak..., martwiąc się, że zachorują nieustająco skanują swój organizm... Nadmierna analiza Każdy sygnał, każdy przejaw trudności, czy ryzyka to punkt wyjścia do kolejnej fali zamartwiania się. Dodatkowo proces ten ciągle w wyobraźni jest powielany. Perfekcjonizm Osoby martwiące się nawykowo to zwykle osoby z rysem perfekcjonistycznym, ogarnięte wielką tyranią swoich powinności, stawiające sobie i otoczeniu nierealistyczne oczekiwania. Ciągle niezadowolone z osiąganych rezultatów, wiecznie sfrustrowane mają wielkie predyspozycje do zachorowania na choroby psychosomatyczne. Nadwrażliwość emocjonalna Osoby martwiące się nawykowo mają bardzo dużą potrzebę aprobaty przez innych. Jakikolwiek przejaw dezaprobaty interpretowany jest przez nie jako totalne odrzucenie. By nie być odrzuconym starają się ciągle myśleć o potrzebach innych osób, zapominając o tym, czego same pragną, chcą, oczekują... Jak to zmienić Martwienie się jest nawykowym sposobem myślenia. Zmiana nawyku wymaga dużej pracy i wytrwałości, ale jest możliwa. Jeśli spojrzymy na myślenie jak na zespół zachowań wewnętrznych, które możemy obserwować, wówczas łatwiej wyłapać nasze negatywne przyzwyczajenia. Monolog wewnętrzny Każdy z nas w myślach komentuje swoje działania, wygląd, reakcje. Komentujemy też otaczający nas świat. Jedno z naszych nawykowych przyzwyczajeń polega na nieustającym krytykowaniu siebie. By ten proces zmienić, warto świadomie przyglądać się swoim myślom i osądom, zamieniając czarnowidztwo i myśli krytyczne na mowę wspierającą i przyjacielską. Bardzo przydatne będą tu umiejętności asertywne, które zawsze warto zacząć od stosowania asertywności wobec siebie. Sytuacja kontrolowana Trudno wyeliminować martwienie się, aby jednak nie panowało ono całkowicie nad naszym życiem, byśmy to my zaczęli panować nad tym procesem warto znaleźć sobie specjalne miejsce i czas....na martwienie się, np. ostatnie 20 min przerwy na lunch, w swoim pokoju od 20.00 do 20.30. Pomysł brzmi być może dość kontrowersyjnie, ale bardzo sprawdza się w przejęciu kontroli nad procesem zamartwiania się. Zapisywanie zmartwień Bardzo pomocne może być, w wyjściu z nawykowego martwienia, prowadzenie dziennika zmartwień. Zapisywane w ciągu dnia zmartwienia można przeanalizować hurtowo wieczorem. Ich zapisywanie, gdy tylko się pojawią, pozwala nam utrzymać koncentrację na pracy lub innym wykonywanym zajęciu, bez ciągłego rozpraszania się. Kreatywne, elastyczne myślenie W podejściu do zmartwień mogą przydać się techniki kreatywnego rozwiązywania problemów, np. technika myślących kapeluszy De Bono. Rozłożenie całego procesu myślenia na etapy i odpowiadanie na kolejne pytania o problem pozwala nam uniknąć pułapki czarnowidztwa.
  • Jakie są fakty?
  • Co czuję?
  • Co przemawia na korzyść?
  • Co jest w porządku?
  • Jakie są możliwe rozwiązania problemu?
  • Co jest nie w porządku? Co rzeczywiście może mi zagrażać? Jaki będzie mój następny krok? Wnoski Nie mamy pełnego wpływu na wydarzenia zewnętrzne będące naszym udziałem, mamy jednak wpływ na naszą na nie reakcję. Technik pomocnych w zastosowaniu konstruktywnego podejścia do problemu jest bardzo wiele. Potrzebna jest do tego świadoma decyzja i świadomy wysiłek zmiany swoich negatywnych nawyków. Z życzeniami mądrego podejścia do problemów. Źródło i inspiracja: indywidualne sesje coachingowe oraz Biblioteka Zdrowego Człowieka: B.Potter ” Jak martwić się mądrze”, 1997.

Zagadnienia: kompetencje, rozwój osobisty print