Przedsiębiorstwo na kozetce?

blank

Czy dziadek Freud, gdyby żył w dzisiejszych czasach zostałby uznanym konsultantem biznesowym? Być może… Mechanizmy psychodynamiczne, o których mówią psychoanalitycy mogą wzbogacić patrzenie na firmę, jako na żywy organizm. Psychoanaliza skupia się na procesach, na konfrontacji jednostki z otoczeniem i uświadamianiu tego, co nieświadome. A nieświadomości w przedsiębiorstwach jest sporo: począwszy od twardych wyników finansowych po miękkie intrygi, plotki i niedomówienia. Firma to również charakterystyczna osobowość wynikająca z jej historii, branży, rejonu funkcjonowania i ludzi, którzy ją tworzą – unikalna i wyjątkowa z jednej ale i podlegająca klasyfikacjom z drugiej strony… Czym więc mógłby się zająć psychoanalityk firmowy? Myślę, że miałby sporo ciekawych zadań do spełnienia… Pewnie rozpocząłby od szczegółowej i obszernej diagnozy – w psychoanalizie nie ma zjawiska „zamiatania pod dywan” – poznanie jest drogą do redukcji tego, co patologiczne i utorowania drogi dojrzałym mechanizmom. Później przyszła by kolej na wzmocnienie elastyczności i umiejętności przystosowywania do zmieniających się warunków (wow! prawie jak modne teraz flexicurity :)) Pojęcia takie jak id, ego i superego, instynkt, popęd, obiekt itd., łatwo da się zdefiniować w oparciu o mechanizmy biznesowe. To, co może z tego wyniknąć to interesujący sposób dochodzenia do konstruktywnych rozwiązań. Efektem psychoanalizy jest zazwyczaj wzmocnienie jednostki , a w tym wypadku organizacji. Nie ma tu „końca zmiany” – nie ma takiej sytuacji, że oto jest idealnie i można zakończyć pracę nad sobą. Jest natomiast pojęcie samodzielności i dojrzałości – w tym wypadku przyjęcie takiego stylu zarządzania, który będzie wspierał rozwój firmy na rynku, był otwarty na kreatywność i zdolny do adekwatnej oceny ryzyka w formułowaniu i realizacji celów.

Zagadnienia: psychologia, rozwój firmy, psychoanaliza, diagnoza firmy print