Negocjacje

blank

Jak zmusić szefa do negocjacji Dlaczego doprowadzenie do negocjacji nie udaje się lub trwają zbyt długo Jak postawić na swoim i zmusić decydentów do szybkich rozmów. 1. Uporządkować komunikację. Trzeba w dwóch, trzech punktach sformułować oczekiwania, tak by były zrozumiałe i czytelny dla tzw. statystycznego Polaka. Powszechnie wiadomo, że chodzi o podwyżkę, ale do świadomości odbiorców nie dotarły konkretne kwoty, a przede wszystkim argumenty za tym, że trzeba i warto dać podwyżki lekarzom i pielęgniarkom. 2. Mówić jednym głosem. To, co stanowiło w Sierpniu "80 siłę protestu, obecnie jest rozmyte; jest kilka organizacji związkowych, sporo osób nie zrzeszonych wypowiadających się do mediów i negocjujących w różnych miejscach; potrzebne jest skoordynowanie komunikacji, stworzenie czegoś na wzór komitetu wymieniającego informacje i podejmującego wspólnie decyzje - uporządkowałoby to obraz i wzmocniło stanowisko negocjacyjne. 3. Zaapelować do sumienia społeczeństwa. Potrzeba argumentów dotyczących godnych warunków pracy, np. chcemy, by wszyscy Polacy mieli możliwość dobrego, skutecznego leczenia na europejskim poziomie, naszym powołaniem jest leczenie i niesienie pomocy; rząd docenia ciężką pracę górników, kolejarzy, energetyków - ale górnik, kolejarz, energetyk także musi się leczyć. 4. Organizować protesty z głową. Unikanie akcji mogących spowodować niechęć postronnych obserwatorów – sfrustrowanych obywatel lub( BS-ów). To nie sprzyja budowaniu poparcia; jeśli adresatem postulatów jest rząd - niech w pierwszej kolejności protest będzie odczuwalny dla niego. 5. Szukać poparcia silnego partnera. Ministerstwa, lub instytucji wpływowej. Odwołanie się do niego: czy pan jako doświadczony człowiek może z czystym sumieniem powiedzieć, że pańscy koledzy, którzy odpowiadają za zdrowie i życie Polaków, powinni zarabiać w Polsce 400 euro? Czy pan by taką ofertę pracy przyjął?(Trochę demagogii) Warto zrobić też listę w Sejmie i Senacie i próbować się spotkać i uzyskać poparcie, odwołując się do wspólnych doświadczeń. Można też apelować: głosowaliśmy na was, a wy nas zostawiacie i teraz, jak macie poselskie pensje, zapomnieliście, jak to jest pracować za 1200 zł miesięcznie? 6. Umiejętnie negocjować. Reagowanie na zaproszenia i wysyłanie swoich przedstawicieli, żeby uniknąć argumentu z drugiej strony: zapraszaliśmy, ale nie chcieli z nami rozmawiać. 7. Werbalizować żądania. Porównywanie kwot, o które się walczy, na powszechnie znane i zrozumiałe przeliczniki, np. żądamy podwyżki o 300 zł, to rocznie kwota mniejsza niż jedna pensja miesięczna posła czy ministra. Albo: to po odliczeniu podatków kwota pozwalająca na zakup książek i zeszytów dla dziecka w szkole i wykupienie obiadów w stołówce. Czy to naprawdę tak dużo? Czy naszego rozwijającego się kraju nie stać na to, by Polacy mogli być w dobrych warunkach i rządzeni przez dobrych specjalistów? 8. Straszyć. W każdym wywiadzie i wystąpieniu, pytałbym dlaczego polski rząd zamiast szukać wyjścia, grozi tajemniczymi rozwiązaniami; niech przedstawiciele władzy uświadomią sobie, że czy tego chcą, czy nie, za rok, dwa już nie będą przy władzy.