Czy menedżer potrzebuje psychologa?

blank

W duchu tego, co sądzi Kets de Vries, "położenie się na kozetce" może wzmacniać, nie zaś osłabiać kompetencje przywódcze oraz umiejętność sprostania wymogom życia zawodowego i godzenia ich z życiem prywatym. Jeśli uznać, że istotą naszego funkcjonowania są relacje z ludźmi (ze współpracownikami, szefami, podwładnymi, członkami rodziny, przyjaciółmi, partnerami), rozpoznanie głębszych źródeł typowych reakcji na pewne zachowania pewnych osób oraz najczęstszych napięć i konfliktów może pomóc w uświadomieniu sobie i przeformułowaniu zachowań interpersonalnych, tak aby były one skuteczne i satysfakcjonujące. W przeciwieństwie do (i w uzupełnieniu) pracy coacha stawiającego na rozwój i pełne wykorzystanie własnego potencjału, terapeuta nieco bardziej "grzebie się" w nieświadomości, dzięki czemu może odkryć i pomóc przezwyciężyć prawdziwe przeszkody rozwojowe. Przykład: jeśli dla kogoś punktem ambicji jest perfekcyjnie dokładna realizacja wszelkich działań i nie toleruje on osób pracujących wolniej, krócej lub mniej doskonale - co dobitnie im okazuje - nie wystarczy, że nauczy się dobrze organizować czas (dla swojego dobra) czy też opanuje techniki komunikacyjne i sztukę udzielania informacji zwrotnych (dla dobra innych). Przyczyna leży głębiej i gdy jakiś bodziec ją przypomni (np. ktoś sformułuje delikatną uwagę krytyczną), tego rodzaju umiejętności ulotnią się w mgnieniu oka. Bez rozpoznania wcześniejszych raniących doświadczeń związanych z odrzuceniem i oceną, które odbijają się czkawką w codziennych sytuacjach, perfekcjonista jest narażony na stałe urazy, a jego otoczenie - tym bardziej. Jeśli z kolei ktoś bardzo chce być lubiany, obiecuje spełnić wszystkie prośby kosztem swojego czasu, nigdy nie odmawia, jest zawsze do usług, traktuje podwładnych po koleżeńsku itp. - nie wystarczy, że nauczy się formułek, których wypowiadanie ma świadczyć o asertywności. Trzeba sięgnąć do źródeł nawykowego ulegania i nie tylko pokryć je umiejętnościami werbalnymi, ale też powoli modyfikować utrwalony przez wiele lat stosunek do siebie, poczuć się osobą ważną, zasługującą na szacunek i mającą prawo do wypowiadania autentycznych sądów. Z doświadczenia wiem, że menedżerowie odwiedzają psychoterapeutę, gdy objawy już są tak silne, że uniemożliwiają normalne funkcjonowanie. A gdyby takie wizyty stały się częścią menedżerskiego BHP?

Zagadnienia: relacje, coach, psycholog, konflikty print