Lista błędów na zamówienie

blank

Czyli o tym jak nie być skutecznym w kontaktach z prasą. O sztuce pisania informacji prasowych, zasadach współpracy z mediami można dowiedzieć się z wielu źródeł – literatura, portale specjalistyczne, szkolenia, porady kolegów po fachu – PR-owców i dziennikarzy. Lubimy doradzać, bo wzmacniamy swój wizerunek jako specjalisty. Dziś dla odmiany – odradzamy, czyli parę słów o tym, jak jedną informacją prasową skutecznie zniechęcić dziennikarzy do współpracy.

„Faul start” - zacznijmy od początku

Wybierz temat: po pierwsze nieaktualny, po drugie nieinteresujący. Jednak sam temat nie wystarczy, żeby zniechęcić czytelnika. Postaraj się o odstraszający początek. Tytuł i lid – niech będą od siebie oderwane, z długimi, złożonymi zdaniami. Pierwsze zdanie jest kluczowe –przeczytaj je kilka razy, im bardziej będzie niezrozumiałe tym lepiej. Czytelnik, po pierwszych słowach będzie tak zdezorientowany, że nie będzie chciał dowiedzieć się co jest dalej.

Sztuka pisania niezrozumiałych tekstów

Im zdania są bardziej złożone tym trudniej zrozumieć tekst. Zdanie, które będzie zawierało ponad 17 słów ma szansę zakwalifikować się w tej grupie. Pisz więc kwieciście, dorzucaj komentarze, nawiązania, podrzędne zdarzania, rób błędy w składni. Im mniej znaków interpunkcyjnych tym lepiej. Niech tekst będzie laurką wystawioną na cześć firmy czy produktu – koniecznie używaj słów, jak np. wspaniały, najlepszy, pierwszy, super, dynamiczny, itp. Odrzuć obiektywizm, dodaj odrobinę emocji. Wychwalaj ile się da, wprowadź wykrzykniki.

Survival dla wytrwałych

Trudny do przebrnięcia początek, nawiązujący do nudnego tematu powinien skutecznie zniechęcić czytelników. Co zrobić z pozostałymi osobami, które pomimo takich utrudnień zechcą zapoznać się z całym tekstem. Zatem niech informacja prasowa będzie bardzo długa. Zastosuj małą czcionkę, aby zmęczyć wzrok. Żadnych śródtytułów! To ma być survival dla wytrwałych, a nie PR –owy tekst dla prasy.

Zdjęcia

Jak sprawić, aby zdjęcie nie zostało wykorzystane przez media? Można osiągnąć na dwa sposoby – wysłać zdjęcie typowo reklamowe – dobra jakość, hymn pochwalny na cześć produktu, bądź – zdjęcie słabej jakości, rozmyte, zdecydowanie nieciekawe. Niechęć wzbudzą nie tylko zdjęcia, ale i ich „ciężar”. Ciężkie zdjęcia wyślij mailem – zapchasz skrzynkę dziennikarzowi, utrudnisz mu pracę i czytanie innych tekstów (także tych od konkurencji).

Gal Anonim

Kiedy już po dłuuugim pisaniu dotrwasz do końca tekstu zastanów się czy podawać do siebie kontakt. Bo w sumie, tekst niezbyt chlubny, chwalić się nie ma czym. Więc, albo nie podawaj kontaktu w ogóle, albo podaj do osoby, która z PR-em nie ma nic wspólnego... Dziennikarz, nawet jeżeli zadzwoni aby uściślić zagmatwane w tekście zagadnienia, to zostanie odesłany z kwitkiem.

Tekst to nie wszystko

Sam tekst nie wystarczy, żeby popsuć sobie relacje z mediami. Trzeba się dobrze o to postarać. Zatem koniecznie bombarduj dziennikarza telefonami (preferowany typ - follow-up). Najlepiej jak wykona je przypadkowa osoba, która jako laik w danym temacie, nie będzie umiała odpowiedzieć na pytania dziennikarzy. Zdawkowo odpyta redakcję czy tekst dotarł i kiedy będzie opublikowany. Jeżeli dzwoniący zechce się wykazać, może pomęczyć dziennikarza, oburzyć się za zwłokę w publikacji, bądź jej brak. Na pewno wzbudzi emocje, które odbiją się echem nie tylko w samej redakcji, ale także w środowisku dziennikarskim i PR-owym. A wedle starego powiedzenia „nie ważne jak mówią, byle mówili”...

Zagadnienia: PR, wizerunek, informacja prasowa, komunikacja z mediami print