Web 2.0 - zabawka userów czy encyklopedia dla marketerów?

blank

Web 2.0 jest hasłem już dla wielu z nas mocno osłuchanym. Ciągle tylko "Web 2.0 to", "Web 2.0 tamto". Niedługo dowiemy się, że nawet nasze buty są Web 2.0 (swoją drogą te - http://www.apple.com/pl/ipod/nike/ - są). No, ale tak na zdrowy, chłopski (lub babski) rozum, to Web 2.0 sprowadza się tylko do naszej-klasy, facebooka czy chce.to, prawda? Z jednej strony - tak. Nasza-klasa to typowy przykład bezużytecznego z punktu widzenia mareketera Web 2.0. W końcu podstawową rolę odgrywa w niej tresć generowana przez jej użytkowników. I tyle. Pytanie, czy tylko tyle, czy aż tyle? Bo z drugiej strony, Web 2.0 to najpotężniejsze narzędzie każdego marketera. Narzędzie, które daje nieograniczone możliwości badawcze, które pozwala na prawie że fizyczne dotknięcie insightu dowolnego konsumenta. Umiejętne wykorzystanie narzędzi świata nowoczesnych mediów pozwala, jak twierdzi Josh Bernoff (http://blogs.forrester.com/groundswell/), na pełne zrozumienie potrzeb i oczekiwań naszych konsumentów. Na rozmowę z nimi w ich naturalnym środowisku. Na uważne słuchanie. Na zawiązywanie realnych więzi. Jedyne, czego potrzebujemy, to odwaga, która pozwoli nam na uwierzenie w możliwości, jakie daje nam XXI wiek. Bo Ci, którzy pierwsi stawiają kroki na nowych tziemiach zyskują nie tylko sławę pionierów. Zdobywają też te nowe tereny na własność.

Zagadnienia: Internet, web 2.0, Phygital, społecznościowe print