Ciało - rozważania dla kobiet menadżerek

blank

Nasz świat jest szalony. Ludzi charakteryzują ciągłe próby bycia nie tym, kim są i zamiłowanie do ferowania surowymi ocenami. Dotyczy to szczególnie świata kobiet. Mamy prawo zachowywać się tylko tak jak bóg (i ojciec) nakazał. Wszystko jest z góry określone: temperament, chęć do życia, czerpanie określonych wrażeń, waga ciała. Inaczej mówi się, że jesteśmy zachłanne, nienormalne albo niezgrabne. Pod kątem moralnym ocenia się nasz wygląd. Zła jestem, jak ubranie opina moje ciało, dobra w worku pokutnym. Jeszcze niedawno siedząc z rozchylonymi kolanami grzeszyłam. Muszę się też odpowiednio poruszać, stawiać małe kroki, ledwo stąpać po ziemi. Króluje określony wzorzec tzw. piękna. Kobiety ciągle rozmawiają o niedoskonałościach własnych ciał. Te szczupłe uznają, że są za chude, te pulchne, próbują się odchudzać. To, jak wyglądamy było i jest przedmiotem oceniających komentarzy. Jakim prawem? Nie zostałyśmy przecież powołane na ten świat, żeby się podobać i doskakiwać do cudzych poprzeczek!. Ciągle słyszymy, że nasze ciało ma za dużo tego, za mało tamtego. Właściwe większość z nas powinna odbyć żałobę po tej radości, którą nam kiedyś odebrano. Uznając tylko jeden rodzaj piękna zamykamy się na różnorodność świata. Jeśli drzewa smukłe budzą tyle samo zachwytu, co karłowate sosny, tak samo może być w świecie ludzi. Wszechobecność zaburzeń odżywiania i chirurgii plastycznej świadczy, o tym, że kobiety przyjęły obrażające je normy. Jak taka chociażby, że szczęście przynależy tylko ludziom o określonej posturze i w określonym wieku. Nic dziwnego, że często jesteśmy skwaszone i nieszczęśliwe. Nie przypadkiem kobiety spokojne i szczęśliwe to te, które cenią swe ciało przede wszystkim za to, że pozwala im odbierać świat wszystkim zmysłami, a nie za to, jak wygląda. Nie mówię, że tzw. piękno nie ma znaczenia. Mówię, że jest wiele jego rodzajów. Piękne to, co pozwala spełniać rzeczywiste, wypływające z naszej natury pragnienia. Anorektyczka nie pogalopuje na koniu… Kultura fałszywie propaguje rozumienie ciała jako posągu. To lekceważenie jego doskonałości. Ciało mieści naszą psychikę i ducha. Dzięki niemu rozwijamy się; naszą wyobraźnię wypełniają obrazy, powstają wielkie dzieła. Ciało to ośrodek czuciowy odbierający wszystkie sygnały związane z życiem. Jest jak baza danych. Uczucia i emocje są cielesne. Każda radość, smutek, rozpacz, brak nadziei lub jej przypływ odbijają się w ciele. A to rozluźnieniem miednicy, a to spięciem i skuleniem ramion, zaciśnięciem pięści, zapadnięciem klatki piersiowej. Dotykane, ciało reaguje zgodnie z tym, co w nim zapisane. Zamyka się lub otwiera. Zarzucając, że nie takie jak trzeba, skoro nie mieści się w rozmiarówkę Calvina Kleina, niszczymy naszą radość. Ciało daje nam poczucie tożsamości, spójności, przynależności. Bez niego nie ma rozkoszy i przyjemności…. Za co je zatem tak karzemy kiedy powinniśmy mu być tak wdzięczne?. Dyktatorami mody są zwykle mężczyźni homoseksualni, patrzący na kobiety jak na idealne manekiny. Mamy chodzić przebrane, bo naturalne nie będziemy się podobały. Musimy zostać odchudzone, pokolorowane i odpowiednio opakowane. Nie ważne ile czasu, energii, zdrowia i pieniędzy na to tracimy. Pamiętam, jak dotarło do mnie, że nie zostałam stworzona żeby się wszystkim podobać i trzepotać rzęsami umalowanymi kilogramem tuszu. Na początku po wyjściu za próg czułam się bez tego tuszu naga, łysa i brzydsza. Powiedziałam sobie: Stop! Nie może być, że tusz decyduje o mojej urodzie tudzież jej braku. Kiedyś, zobaczyłam nagie ciało mojej przyjaciółki, matki dwójki dzieci. Głębokie rozstępy na brzuchu wzbudziły moje przerażenie. Dopytywałam, czy nie chce z tym czegoś zrobić. Zdziwiona popatrzyła na mnie nie rozumiejąc, o co mi chodzi. Potem widziałam ją na koncercie muzyki latynoskiej, wywijającą swoim brzuchem i biodrami… miała moc w ciele. Rzadko się spotyka u nas takie kobiety. Dużo tych „zrobionych”, wymuskanych, o których można najwyżej powiedzieć, że mają tzw. „potęgę ciała”. Ciało to nie tylko cielesna powłoka, nie „coś”, co ma nam służyć niezależnie od tego, co z nim wyprawiamy. Kobiety radosne są oporne na próby manipulacji przy ciele. Skupiają się na odczuwaniu. Jeżeli moje piersi są wrażliwe na dotyk, czują rozkosz, mogą dać pokarm niemowlęciu, to mam takie piersi jak powinnam mieć. Jeśli biodra są szerokie, to znaczy, że takie mają być, a silne nogi pomagają mi zdobywać szczyty…O żadnej części naszego ciała, zakładając, że nie obchodzimy się z nim bezmyślnie np. kompulsywnie objadając czy głodząc nie można powiedzieć, że jest za chuda czy za gruba. Jest taka jak trzeba! Znam tyle tzw. pięknych ciał, które są jak zmumifikowane. Zablokowane, nieruchome biodra. Ściśnięte usta. Wciągnięty brzuch z groźnie sterczącą kością łonową. Czy to jest ciało, które umie się cieszyć, odczuwać i dawać szczęście?. Czy takie ciało zatańczy jak szalone, rozhuśta się, wytarza z radością w piachu na plaży, by potem skoczyć do morza i popłynąć? Nie ma jedynego obowiązującego przepisu na piękne ciało. Ciało ma czuć, mieć kontakt z przyjemnością. Popieram walkę przeciwko przesądom ograniczającym prawo kobiet do zajmowania najwyższych stanowisk, najważniejsze wydaje mi się jednak nasze prawo do przyjemności właśnie. Jak sięgać po swoje « prawa » ? Udzielić sobie samej zgodę na przeżywanie życia w radości ? Co zrobić, żeby pokochac swoje ciało ? Żeby nie było, jak mówił święty Franciszek tylko « Biednym braciszkiem osiołkiem » ? Drzwiami do ciała, a co za tym idzie do świata wewnętrznego...i przyjemności jest oddech. To jak oddychamy decyduje w dużej mierze o tym, jaki kontakt mamy ze swoim ciałem, co o nim myślimy. Jak je odczuwamy. My kobiety mamy najwięcej energii w dolnej części ciała. W biodrach, miednicy, nogach i brzuchu, będącym naturalnym, dominującym centrum przeżywania siebie samej. Potrzebujemy zatem oddechu brzusznego inaczej przeponowego. Jest on niezbędny do odpowiedniego przepływu kobiecej energii przybierającej formę trójkąta, z wierzchołkiem do góry, podstawą na dole. Jego brak powoduje oddzielnie od naszych najważniejszych narządów. W efekcie wywołuje błędy w postrzeganiu siebie i innych. Błędy w myśleniu, odczuwaniu, działaniu. Blokuje też kontakt z samą sobą, swoimi potrzebami, uczuciami i szanse na odczuwanie prawdziwej przyjemności!. W miejsce silnej i zmysłowej kobiety, radośnie poruszającej biodrami, pojawia się rachityczny podrostek, niezdolny do stania na własnych nogach, dojrzały tylko metrykalnie. Przekonanie, że naturalne jest dla nas jedynie oddychanie szczytami płuc jest mylne. To nie natura tylko efekt wzorców kulturowych i wychowania a la bezradny kurczaczek. Już jako dziewczynki mamy być grzeczne, ciche, uznające potrzeby otoczenia za własne. Jedyny dozwolony akt agresji, to spuszczenie oczu. Kiedy głębiej odetchniemy, słyszymy: Co tak wzdychasz? Chodzimy, więc na palcach, prawie na bezdechu, blokując przeponę zamykamy „niegrzeczną dziewczynkę” na klucz. Mijają lata i z grzecznej dziewczynki wyrasta grzeczna kobieta. Ta kulturowo ceniona grzeczność staje się przekleństwem i dla niej i dla bliskiego jej mężczyzny, choć ten ostatni zwykle nie zdaje sobie z tego sprawy. Przeponowe tabu wiąże się z rolą kobiet w patriarchalnym świecie. Kobiety energetyczne, aktywne, pełne inicjatywy, waleczne spotykają się często z odrzuceniem, jako te niekobiece. Zablokowana przepona, wciągnięty brzuch, oddech do piersi a na dodatek para 10 centymetrowych szpilek czynią kobietę obiektem łatwym do zdominowania. Stan ten wzmacniają same kobiety. Klika dni temu byłam świadkiem sytuacji, w której matka, mówiła z dumą, że jej córka poszła walczyć o kontrakt, uzbrojona w piękne szpilki….co za przewrotność losu, matki same, nieświadomie zapewne wpuszczają córki w maliny, błędnie upatrując źródło kobiecej siły tylko w obowiązującym kanonie piękna i uwodzącej seksualności. Bo przecież, jak można poczuć swoją siłę chybocząc się na szpilkach, nie wspominając o polskim, dziurawym chodniku. Przeprawa do miejsca negocjacji zabiera tyle energii, że docierając padamy wyczerpane na fotel… Szpilki odbierają poczucie oparcia w sobie, mimo złudzenia bycia silniejszą z powodu wyższego wzrostu. Uczucie stania silnie na ziemi pomaga czuć się silniej. Mniej równowagi, mniej….zrównoważenia. Nasz oddech kończy się zwykle na szczytach płuc, a kiedy jest nam szczególnie trudno w ogóle zamiera, co wzmaga odczuwany poziom trudności. Nie oznacza to, że mamy oddychać tylko przeponą. Powinnyśmy oddychać ze świadomością, co niesie za sobą dany rodzaj oddechu. Jeśli oddychamy szczytami płuc mamy dostęp do empatii, wzruszeń, delikatności, co jest dobre w sytuacji bliskości, bezpieczeństwa. Kiedy potrzebujemy dostępu do swojej siły, mocy, musimy się bronić, lub zaatakować, żądać czegoś, sięgajmy do przepony. Pamiętajmy, że mamy możliwość wyboru. Dobrze byłoby gdyby wiedzieli o tym również mężczyźni, którzy mają z kolei kłopot z oddechem piersiowym przez co trudno im się wzruszyć, wczuć w położenie drugiej osoby. Kobiety maja otwarte serca i zablokowany brzuch, mężczyźni odwrotnie. Seks bez podłączenia do serca jest doznaniem bardzo fizjologicznym, bez głębi. Serce bez brzucha rodzi egzaltację, dobre chęci, cierpiętnictwo, w tym seksualne. Oddychanie przeponowe daje poczucie oparcia w sobie, pozwala pomieścić nawet najtrudniejsze emocje (kobiety noszące gorsety, mdlały często, przy odczuwaniu każdej silniejszej emocji, ponieważ nie miały jak odetchnąć przeponą), Pomaga powściągnąć spontaniczne, ale nieadekwatne reakcje ( takie, których mężczyźni tak bardzo nie lubią i nie rozumieją, zarzucając nam trudną do zniesienia emocjonalność), dodaje poczucia siły, umożliwia podejmowanie dużego wysiłku fizycznego i psychicznego. Daje dostęp do energii pozwalając nabrać dystansu do produktów naszej wyobraźni, podjąć efektywną walkę, konfrontację lub ucieczkę. Daje świadomy dostęp do energii seksualnej, co sprawia, że „odzyskując” przeponę, odzyskujemy przyjemność. Możemy się też wreszcie adekwatnie zezłościć. I nie ma problemów przy porodzie. Oddech przeponowy pozwala na połączenie naszego ciała i umysłu, które bez tego mogą się wzajemnie niszczyć. Ma to miejsce między innymi w zaburzeniach odżywiania, zniekształconym postrzeganiu własnego ciała. Oddech jest częściowo pod kontrolą ciała, częściowo pod kontrolą umysłu. Kiedy się na nim koncentrujemy, zwykle go pogłębiamy, kiedy o nim zapominamy, oddychamy automatycznie. Oddychając uważnie, ze świadomością tego procesu, uczymy się dbać o ciało. Rozumiejąc swój oddech, rozumiemy swoje ciało, jego potrzeby, pragnienia, ograniczenia. Z przedmiotu, ciało zamienia się w podmiot, umysł i ciało jednoczą się. Dopiero wtedy możemy w pełni poznać i zaakceptować swoje uczucia, panować nad nimi, czerpać z naszej intuicji, stawiać cele adekwatne do możliwości i chęci. Kiedy oddychasz przeponą, brzuch na wdechu staje się fizjologicznie wypukły…tragedia powie większość kobiet. Nieładnie stwierdzi wielu mężczyzn. Przestańmy identyfikować się z pozorami, zmieńmy ten kanon piękna, zamiast wciągać nienaturalnie brzuch. Przerwijmy chore stereotypy kulturowe i wychowawcze dotyczące ciała, kobiecości i seksualności. Nie płaćmy ceny odcięcia od wnętrza, zamrożenia go, i wynikającej z tego niepewności, co do tego, kim naprawdę jesteśmy. Poza tym kobiety z wciągniętym brzuchem podobają się specyficznym mężczyznom. Tym pragnącym „grzecznej dziewczynki”, kobiety niedojrzałej, nie radzącej sobie z emocjami, wysiłkiem, dyscypliną, podejmowaniem długofalowych wysiłków, niezdolnej do stania na własnych nogach, nie znającej uczucia nasycenia i radości…zależnej. Trudno liczyć na to, że ten rodzaj oddychania rozwiąże nasze wszystkie problemy emocjonalne, i sprawi, że się pokochamy własne ciało. Na pewno może być w tym pomocny. Wspiera bowiem mądrą troskę o siebie, dojrzewanie i rozwój. Świadomość, że istnieją dwa sposoby oddychania, niosące za sobą odmienne korzyści, dostępne obydwu płciom, pomoże likwidować sztuczne różnice między kobietami i mężczyznami. Pozwoli im być po prostu ludźmi. Sięgać do tego co kulturowo bardziej męskie czy bardziej kobiece w zależności od okoliczności. Po siłę i moc do przepony, po wzruszenie, delikatność do płuc… PS. Mam nadzieję, że entuzjaści chirurgii plastycznej i diet cud uciszą rządzę starcia mnie w proch. Kilka wskazówek jak oddychać przeponą Jedną rękę połóż na klatce piersiowej, drugą na brzuchu, oddychaj tak, by ręka na piersiach się nie poruszała, a poruszała ta dłoń, która leży na brzuchu. Połóż się na brzuchu i oddychaj. Jeśli czujesz, że unoszą się twoje pośladki oznacza to, że oddychasz przeponą. To dobre ćwiczenie przed snem. Leżąc ułóż uda pod katem 90 stopni względem klatki piersiowej, a stopy oprzyj o ścianę. Licząc do pięciu nabieraj wolno powietrza, a od 5 wypuszczaj je wolno przez nos. Powłoki brzuszne w trakcie oddechu opadają, przepona po chwili napięcia wraca na miejsce. Usiądź wygodnie, trzymając kręgosłup prosto, wypuść całe powietrze z płuc, przez chwilę nie oddychaj, po czym weź głęboki wdech, tak by uniósł się twój się twój brzuch, po czym odetchnij naturalnie, oddychaj dalej licząc oddechy od 1 do 10. Skup się tylko na oddechu, pozwalaj odchodzić przypływającym myślom, nie przejmuj się, jak ci się nie udaje. Spróbuj tak ćwiczyć przez 5, 10 minut. Oddech nie ma być kontrolowany, ma być obserwowany. Gdy uspokoi się twój umysł zaczniesz oddychać głęboko, przeponą.

Tekst ukazał się na łamach portalu po raz pierwszy w roku 2006 jednakże ze względu na jego treść postanowiliśmy opublikować go ponownie redakcja portalu.

Zagadnienia: Rozwój, samodoskonalenie, psychologia print