Komunikacja marki poprzez sponsoring bloga – case Mediafun.pl

blank

Czy sponsorowanie blogów, reklama na nich lub nawiązanie partnerskich relacji z blogerami jest działaniem efektywnym? Zwłaszcza z blogerami, którzy są „przywódcami” plemion: tym 1% populacji, która ma znaczący wpływ na otoczenie. Moim zdaniem, jak najbardziej tak. Fakty: kryzys, recesja a także zmiana konsumpcji mediów, zachowań konsumentów wymusza na firmach, decydentach z budżetami marketingowymi czy też agencjach reklamowych poszukiwania nowych metod komunikacji z otoczeniem. Może jest to „oczywista oczywistość” dla niektórych z nas, ale cały czas można spotkać się z głosami wątpiących, czy to otwarcie się na nowe media, media społecznościowe, blogi, mikroblogi ma sens? Czy to wszystko nie jest tylko daleko posuniętą samo-promocją w skali mikro, obok twierdzenia/faktu iż najważniejsza jest dla marek jest wciąż skala makro i duże zasięgi i drogie kampanie. Dzisiaj postaram się zmierzyć z tym mitem, na polskim przykładzie działań komunikacyjnych opartych m.in. na sponsoringu bloga Mediafun.pl (case znany mi z autopsji) Dla przypomnienia – o co w tym wszystkim chodzi? Agito.pl, największy polski sklep internetowy w którym pracowałem jako dyr. marketingu, rozpoczął oficjalne w kwietniu 2008 sponsorowanie bloga Mediafun.pl, prowadzonego przez Macieja Budzicha. Był to niewątpliwie przełom w polskiej blogosferze. Dotąd najbardziej popularne blogi liczyć mogły na tymczasowe reklamy, które nie dawały gwarancji stałych dochodów. Tym razem Budzich otrzymał wsparcie finansowe. W zamian pojawił się odpowiedni baner i informacja prasowa. Współpraca została nawiązana w ramach projektu promocyjnego marki Agito, opracowanego i realizowanego przez agencję Heureka. Przejrzyste zasady i transparentność Przykład Agito i Mediafun może być modelem współpracy między reklamodawcą/sponsorem a autorem bloga. Jej podstawą są przejrzyste zasady, określone na podstawie zaleceń WOMMA i opublikowane na blogu: „Sponsor zobowiązuje się do poszanowania niezależności opinii autora bloga. Autor bloga jest niezależnym twórcą treści. Sponsor nie może wpływać na treści pojawiające się na blogu, dokonywać korekt czy w jakikolwiek sposób sterować działaniami autora. Sponsor nie może ingerować również w komentarze i opinie czytelników bloga, o ile nie naruszają ogólnie przyjętych zasad publicznej dyskusji w blogosferze. W szczególności sponsor nie będzie uzależniać przekazania świadczeń od opublikowania na blogu bądź usunięcia z niego informacji lub opinii, których autor bloga z własnej woli nie chce zamieszczać bądź usuwać.” cytat za http://pl.think-a-head.org Do odważnych świat należy Żeby nie było tak różowo, to stwierdzę że sponsoring bloga Mediafun.pl był ryzykiem, które jednak przyniosło nadspodziewanie dobre rezultaty. Nie było do końca pewności odbioru blogosfery, internatów, klientów czy mediów. Wtedy (dzisiaj już nie) było to działanie na przekór klasycznym kampaniom komunikacyjnym oraz nachalnemu branding’owi (epatowaniu marką). Od początku zasady współpracy bloger-firma, były jasne, klarowne – jako klasyczny sponsoring (raczej mecenat), przy pełnym poszanowaniu wizerunku obu stron (blogera i firmy sponsorującej – Agito.pl). Nikt nikogo nie musiał kontrolować, firma nie nakładniała do publikacji materiałów reklamowych, jako opinii blogera. Nie było niedopowiedzeń a zasady wspołpracy zostały w pełni respektowane przez cały czas trwania sponsoringowego działania. Sklep przed kampanią promocyjną, sponsoringiem nie był zauważalny szerokiej grupie klientów, nie miał rozpoznawalnej marki. Przez niestandardowe działanie, złamano obraz „małego i nieznanego sklepu e-commerce” i pokazano twarz nowoczesnej firmy, która dociera skutecznie do nowych i starych grup klientów. Dodatkowo, za wyborem bloga Macieja Budzicha przemawiał fakt, iż jest to blog który dociera do osób z branży dziennikarskiej, mediowej, marketingowej oraz PR, co było istotne zwłaszcza gdy sklep planował pozyskanie środków z IPO (na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych). W pośredni sposób działanie przyczyniło się do zwiększenia ilości publikacji mediowych na temat marki, polepszył się jej odbiór i jakość. Natomiast, bezpośrednim efektem był buzz i naturalna, transparentna rozmowa w otoczeniu marki. Skuteczna komunikacja Sponsoring nie żył sobie w oderwaniu do kampanii promocji , komunikacji i budowy wizerunku sklepu w którym pracowałem. To był długofalowy plan, by zbudować świadomość dużego, nowoczesnego sklepu. Przewidywalnego dla klientów i otwartego na nowoczesne formy promocji. Generalnie wyzwaniem było: „skończyć z podejściem, że sklep jest jeszcze w powijakach”… gdy w rzeczywistości jest największym tego typu w Polsce. Zmiany w percepcji postrzegania udało się nam osiągnąć, czego dodatkowym rezultatem były nagrody (m.in. Złoty Spinacz, Dotcom roku, Europejska Nagroda PR). Najcenniejszym był jednak feedback od klientów którzy kupowali po raz pierwszy w tym sklepie (bezcenne!). Rozmowy na forach, sygnały w postaci e-maili od klientów, to pokazywało że nasz krok był jak najbardziej właściwy. Działania sponsoringowe były elementem kampanii, obok badań rynkowych dotyczących cen w sklepach internetowych oraz kampanii porównawczej „Podobno jestem idiotą”, gdzie silnie akcentowano fakt „mądrego kupowania w Internecie”. Kliki najważniejsze a może holistyczna komunikacja? Nie przeliczałem klików, ew. wygenerowanych zakupów przez osoby które trafiły do sklepu bezpośrednio z Mediafun.pl. Sponsoring nie był działaniem w stylu: „wyświetl banner – przejdź do sklepu – kup”. Do tworzenia zasięgu i generowania zakupów służyły uzupełniające (trwające w tym samym czasie) intensywne kampanie w Adwords i porównywarkach cenowych. Ważnym elementem była też stała obecność w pasażach handlowych i systematyczny mailing do klientów. Sponsoring, trudno mierzyć efekty wizerunkowe liczbą sprzedanych towarów czy przekierowań na stronę, bo nie o to przecież w kampaniach wizerunkowych chodzi. Widoczność a w konsekwencji ROI Widoczność faktu sponsoringu była ponad przeciętna, co jeszcze raz dowodzi słuszności tezie – że opłaca się ryzykować i być tym pierwszym. To pionierzy budują rynek i zapadają w pamięci z działaniami które podjęli. Na skutek działań sponsoringowych pojawiło się szereg publikacji, dyskusji o których wspomina niejednokrotnie Maciej Budzich na konferencjach czy prezentacjach. Cały czas one się dzieją, wydarzają i procentują. Jest rzecznikiem podjetych działań, które także pomogły jego blogowi zaistnieć szerzej w odbiorze. Jaki był ROI (zwrot z inwestycji)? Naprawdę bardzo, bardzo wysoki. Kwota wydatkowana (pierwszy raz pokazana w Newsweeku) świadczy o tym, że warto eksperymentować i wejść w bliższe relacje z blogerami. Posiłkować się i korzystać z blogów, mikroblogów do promocji waszych firm, osób czy też waszych pomysłów na biznes. Nie ma obecnie tańszego i efektywniejszego w zaangażowaniu audytorium narzędzia. Wymaga to tylko albo aż „przestawienia” myślenia z zasięgu na rzecz dotarcia do 1% „liderów opinii” w populacji. Liczby misiu, liczby Jeśli chodzi o dane liczbowe, to można powiedzieć o ponad 180 „clippingów” czyli wycinków mediowych, gdzie wspomina się o marce oraz fakcie sponsoringu. Wielu czytelników bloga Macieja Budzicha, stwierdza „ pamiętam Mediafun i Agito”, pamięta o sponsoringu bloga, również w kontekście stwierdzenia „pierwszy raz taka odważna akcja”. To właśnie ten przypadek był omawiany na wielu konferencjach branżowych (reklama, internet). Większość blogerów, która interesowała się tematem zarabiania na blogu, wiarygodności też zna też ten przypadek. Na uczelniach i szkoleniach z dziedziny marketingu i reklamy Mediafun i Agito, też pojawia się bardzo często. O Mediafun i Agito pisały szeroko media (m.in. wymienić należy: Brief, Marketing and More, Marketing w Praktyce, Media&Marketing, i-Biz, serwisy związane z branżą marketingową i PR, TVN CNBC Biznes, Gazeta Prawna, Newsweek), szeroko komentowała blogosfera. Agito zbudowało sobie dobry wizerunek w branży tym posunięciem, zna go większość agencji reklamowych, nie tylko tych interaktywnych, dziennikarze ekonomiczni i decydenci wśród klientów (marketerzy, PR’owcy). Epilog Ostatnio otrzymałem e-mailem opinię od pewnego „anonimowego branżowca”, że promowanie relacji z blogosferą i reklamowanie w ten sposób produktów w niej jest, cytując: „Zabawą dla durnych leszczy i słabych brandów, która nic nie zmienia a tylko jest stratą czasu. Liczy się zasięg i duże liczby”. Wypada wzruszyć ramionami i pogratulować dobrego samopoczucia. W kontekście zmian dotyczących: zachowań konsumenckich i konsumpcji mediów, takie stwierdzenie jest natychmiastowym wyrokiem śmierci oraz oznaką daleko idącego niezrozumienia zmieniających się trendów komunikacyjnych. Podkreślę z całą świadomością – świat do odważnych należy. Zwłaszcza w tak trudnych realiach gospodarczych jak obecnie. Kto nie zrozumiał trendu prosumenta i zmian na rynku komunikacji, ten niedługo znajdzie się na cmentarzu.