Google to nie wszystko

blank

Google to nie wszystko W swoich poprzednich wpisach starałem się pokrótce pokazać metody promocji firmy w internecie poprzez narzędzia jakie daje nam Google. W wirtualnym świecie można jednak zaistnieć także dzięki innym działaniom. Prawdziwą furorę w ostatnich latach robi pojęcie marketingu wirusowego (z ang. viral marketing). To specyficzny rodzaj działań marketingowych polegający na stworzeniu sytuacji, w której to nasi potencjalni klienci będą sami promować naszą firmę. Doskonałym przykładem takich działań jest tworzenie krótkich filmików quasireklamowych, które potem można obejrzeć na serwisach typu YouTube.com. Pomysłowy i dobrze zrobiony film zaczyna żyć „własnym życiem” reklamując firmę czy też budując świadomość marki. Zamieszczony przeze mnie w serwisie YouTube krótki film poświęcony internetowemu biuru podróży HoneyTravel obejrzało przez kilkanaście dni ponad 100 osób. Pamiętajmy też, że pojawiająca się w tytule filmu oraz w opisie nazwa firmy jest indeksowana przez wyszukiwarki. Zyskujemy więc na takim działaniu podwójnie. Dobrze wypozycjonowany serwis na youtube może przyciągnąć wielu nowych Klientów. Wyszukiwarka w youtube umożliwia znalezienie filmików z określonej tematyki np.:"Biuro podróży". Pomocny w pozycjonowaniu w internecie serwisu firmowego może być także blog korporacyjny. W treści bloga mogą pojawiać się informacje o nowościach w ofercie sklepu internetowego, wyjaśnienia najczęściej zadawanych pytań czy też omówienie nowych zasad płatności online. Taki blog może być częścią firmowego serwisu internetowego, ale może być też umieszczony na zewnętrznym serwerze. W tym wypadku trzeba jednak pamiętać o zmianie treści takiego bloga. Na zewnętrznym serwisie nieciekawie wygląda bowiem typowy blog korporacyjny. Do serwisów typu Blox.pl czy Blogfrog.pl trafiają przede wszystkim osoby, które chcą poznać opinie innych na różne tematy, a nie nasze informacje o nowościach w zasadach przelewów. W blogu zewnętrznym mogą się jednak pojawiać nasze przemyślenia na przykład na temat e-commerce, nowinek technicznych czy też zalet prowadzenia małej firmy. I w tym momencie znów mamy do czynienia z sytuacją podobną do tej z viral marketingiem. Powoli buduje się rozpoznawalność marki naszej firmy co może przełożyć się na wymierne korzyści finansowe. Przyciągnięcie klienta do naszego internetowego serwisu nie oznacza końca pracy i działań marketingowych. Celem każdego takiego działania jest złożenie przez klienta zamówienia czy też wypełnienia formularza rejestracyjnego. Właściciele serwisów e-commerce muszą też myśleć też o tym, jak namówić klienta do ponownego skorzystania z ich oferty. Wróćmy do naszego internetowego biura podróży HoneyTravel. Większość klientów korzysta z usług biur podróży w najlepszym wypadku kilka razy w roku. Najczęściej jest to jednak jeden wyjazd latem i niekiedy także zimą. Co więc zrobić, by przez te kilka miesięcy klient o nas nie zapomniał? Trzeba dać klientowi narzędzia, dzięki którym będzie na bieżąco z naszą ofertą. Najprostszym i najpopularniejszym narzędziem jest Newsletter. Klient przy wypełnianiu zamówienia zaznacza opcję „Chcę otrzymywać Newsletter” i raz na jakiś czas otrzymuje maila z pakietem przygotowanych przez nas informacji (zazwyczaj newslettery rozsyłane są z częstotliwością co 7 lub najwyżej 14 dni). Sprawę kompozycji i zasad rozsyłania internetowych newsletterów omówię wkrótce w jednym z kolejnych wpisów. Innym narzędziem do „utrzymywania” kontaktu z klientem może być kanał RSS (z ang. Really Simple Syndication). RSS to coś działającego podobnie jak tradycyjny newsletter. Informacje, dzięki czytnikom, trafiają jednak do klienta praktycznie natychmiast po ich opublikowaniu. Zazwyczaj do komputera odbiorcy trafia tylko krótko informacja o nowościach w danym serwisie (np.: tytuł informacji i jedno zdanie wprowadzenia). Całość informacji można przeczytać po kliknięciu w link. W internecie pojawiło się już nawet sporo serwisów oferujących całe biblioteki kanałów RSS, z których klienci wybierają tematy ich interesujące (Cafenews.pl czy też Czytnik serwisu Google). Warto starać się o dodanie naszego kanału do takiej biblioteki. Zyskujemy dzięki temu kolejne miejsce kontaktu z potencjalnym klientem. I na zakończenie jeszcze jedna ważna uwaga: dla wielu osób kanał RSS to ciągle nowość. Warto wyjaśnić gdzieś w naszym serwisie (np.: w blogu korporacyjnym) jak można zostać subskrybentem kanału i co to właściwie jest RSS.
Dawid Golak www.honeytravel.pl

Zagadnienia: marketing, pozycjonowanie, marketing internetowy, reklama w internecie print