Firma w internecie – blaski i cienie

blank

Jeszcze kilka lat temu właścicielom firm wydawało się, że wystarczy mieć stronę internetową, by promować się w wirtualnym świecie. Wyszukiwarki Google wywróciły ten spokojny świat do góry nogami. Dziś, by zaistnieć w internecie trzeba się mocno napracować. Z pozoru sprawa wydaje się banalnie prosta: trzeba wynająć informatyka, który wspólnie z grafikiem przygotuje projekt naszej firmowej strony internetowej. Trzeba tu pamiętać, że projekt taki powinien być wypadkową oczekiwań szefostwa i wizji grafika. Bardzo często miałem do czynienia z sytuacją, gdzie firma kupiła - bez żadnych poprawek - projekt, z którym potem nikt się nie identyfikował. Z drugiej strony nie może być też tak, że firma której logo i barwy są na przykład niebieskie, ma witryną w czerwonym kolorze bo to ulubiony kolor żony prezesa. Tak czy inaczej po kilku tygodniach prezes może w końcu z dumą zaprezentować nową, internetową witrynę firmy. Wiele osób myśli w tym momencie: projekt został skończony, faktura zapłacona, mamy więc wolne. I są w dużym błędzie. Tak naprawdę dopiero teraz zaczyna się walka o to, by ta strona zaistniała w internecie, a w konsekwencji – poprzez nowe zamówienia - przyniosła realny dochód. Prawdziwą furorę zrobiło w ostatnich latach słowo: pozycjonowanie. Pozycjonuje się już praktycznie wszystko: towar, markę, a przede wszystkim stronę internetową. Z badań wynika, że olbrzymia większość internautów traktuje wyszukiwarkę, zwłaszcza Google, jako obiektywne źródło informacji. Można założyć, że mniejszość, która ma inne zdanie wie, czym tak naprawdę jest pozycjonowanie. A pozycjonowanie prowadzi do tego, że w wynikach najpopularniejszych haseł wpisywanych do wyszukiwarki, pierwszych 10, a często nawet więcej wyników, jest sztucznie generowanych. Pracują nad tym całe sztaby ludzi, które robią wszystko, by ich klient był wyżej w wyszukiwarkach. Jak więc ma się zachować właściciel firmy, do którego trafi oferta specjalistycznej firmy pozycjonującej? Siedzący po drugiej stronie biurka informatyk opowiada coś o znacznikach, zmianach w kodzie HTML, czy strategii pozycjonowanie poprzez „długi ogon” (z ang. long tail). Z doświadczenia wiem, że informatycy bardzo często używają specjalistycznego języka, by „omotać” klienta. Działa to podobnie do oferty bankowej, dopiero po czasie dowiadujemy się, że założyliśmy lokatę na o wiele niższy procent niż nam obiecywano. Z pozycjonowaniem jest podobnie. Firma obieca pierwszą dziesiątkę w wyszukiwarce na jakieś fajne hasło. Problemem może być to, iż tego hasła nikt potem w wyszukiwarce nie wpisze. A płacić trzeba... Jak więc uniknąć takich sytuacji? Przede wszystkim trzeba zdobyć choćby elementarną wiedzę na temat pozycjonowania, SEM (Search Engine Marketing), czy też narzędzi jakie oferują Google (to nie tylko wyszukiwarka!). właściciele firm nie powinni się też bać pytać o każdą, nawet najdrobniejszą rzecz, nawet jeżeli te pytania rozbawią informatyka. Pamiętajmy: pozycjonowanie strony internetowej to normalne działanie promocyjne, za które firma płaci, i które powinno przynieść efekty. W kolejnych częściach mojego bloga postaram się odpowiedzieć na najczęściej zadawane pytania przy pozycjonowaniu. Zapraszam więc do lektury. Dawid Golak www.HoneyTravel.pl

Zagadnienia: marketing, pozycjonowanie, SEO print