Ubezpieczeniowe Kaizen

blank

Święta za pasem. Przed nami jeszcze Sylwestra i Nowy Rok, w który zapewne część z nas wchodzić będzie z nowymi postanowieniami, planami i zadaniami do realizacji. Dla części z nich ustanawiamy jakiś deadlines. Wobec innych zachowujemy dość dużą swobodę, co do terminu ukończenia, co jest chyba największy błędem strategii. Jeśli coś nie ma terminu, to może trwać bezterminowo, czyli możemy nigdy tego nie ukończyć, a nawet tego nie zacząć. Zauważyłem, że jednym z takich spraw, które w strategii zarządów firm zajmują dość marginalne znaczenie jest zarządzanie ryzykiem. W sumie chyba tylko z uwagi na pozorny brak bezpośredniego przełożenia na uzyskiwany przychód jest to element, na który zwraca się uwagę dopiero przy jego realizacji lub pojawieniu się niespodziewanej straty. Zwykle wtedy jest już zbyt późno na zmiany. Lecz po co w ogóle jakieś zmiany? Rzeczywiście najmniej są one potrzebne jedynie w firmie, która stoi w miejscu. W każdym innym przypadku, wraz z postępem, następuje konieczność dostosowania istniejącego programu zarządzania ryzykiem, którego częścią są ubezpieczenia, do etapu w którym aktualnie firma się znajduje. W wielu firmach zastać można często sytuację, w której program zarządzania ryzykiem pozostaje na poziomie sprzed kilku, a czasem nawet kilkunastu lat. I nie chodzi mi tutaj o aktualizację procedur lub wartości w dokumentach, ile o jego poziom merytoryczny. A gdyby tak, od czasu do czasu, przyjrzeć się strategii utrzymując ją w zgodzie z zasadami filozofii Kaizen? Przy pomocy takiej formuły możemy osiągnąć zarówno efekt poprawy jakości, jak również redukcję kosztów. Przypatrzmy się zatem 10 zasadom Kaizen w odniesieniu do zarządzania ryzykiem i ubezpieczeniami w firmie: 1. Problemy stwarzają możliwości – pierwsza myśl to kryzys lub jak kto woli dekoniunktura. Jednak czy tylko? Nadchodzący rok do łatwych z pewnością nie będzie należał, dlatego właśnie już przewidując problemy szukajmy dla nich rozwiązań. 2. Pytaj pięć razy „Dlaczego?” – profesjonaliści popełniają często błąd wynikający z rutyny. Posiadają wiedzę w temacie większą niż my, ale przecież o firmie wiedzą mniej. Dlatego właśnie warto jest pytać „Dlaczego?” , choćby nawet razy pięć. 3. Bierz pomysły od wszystkich – cudowna zasada, która przypomina, że zawsze coś można zrobić lepiej, również w sferze ubezpieczeń firmy. 4. Odrzucaj ustalony stan rzeczy – zarządzanie ryzykiem od lat odbywa się tak samo? Ten sam strażak, bhp-owiec, broker, ubezpieczyciel itp.? Czy dzisiaj moja firma jest taka sama jak tych kilka lat wstecz? Jeśli program redukcji ryzyka pozostawał niezmieniony, to dowód na to, że czas najwyższy z niego zrezygnować. 5. Kwestionuj status quo – niektóre rzeczy się nie zmieniają, nie dlatego, że są dobre lub stałe z natury, lecz dlatego, że komuś po prostu się nie chce. Dotyczy to zwłaszcza kwestii oceny ryzyka i programów ubezpieczenia. 6. Wymówki, że czegoś nie da się zrobić, są zbędne – jeżeli chcesz poprawić jakość i jednocześnie zredukować koszty, zaczniesz szukać sposobów; jeśli nie chcesz znajdziesz szereg powodów, by czegoś nie dało się wykonać. W ubezpieczeniach tak samo, jeśli ktoś mówi, że czegoś się nie da zrobić, to rozwiązanie problemu znajduje się poza jego zasięgiem. 7. Użyj sprytu zamiast pieniędzy – większość rozwiązań outsourcingowych kosztuje. Ubezpieczenie też kosztuje, nie inaczej. Jednak dobry broker potrafi uzyskać dla firmy więcej za mniej. 8. Wybieraj proste rozwiązania nie czekając na idealne – ideały pozostaną ideałami, bo taka jest ich rola. Wybierz najprostsze rozwiązanie danego problemu, zanim będzie za późno. Jeżeli trochę się pomylisz, to można będzie jeszcze to skorygować. Gorzej jest odrzucić niedoskonałe rozwiązanie, niż wprowadzić doskonałe zbyt późno. 9. Pomyłki koryguj na bieżąco – nikt nie jest nieomylny. Podjąłeś złą decyzję w przeszłości, zaproponowany program nie sprawdził się, lub co gorsze ponosisz drobne straty, do których przez lata się przyzwyczaiłeś? Zmień to od razu! Z każdym rozwiązanym problemem Ty i Twoja organizacja staje się silniejsza. 10. Ulepszaniu nie ma końca – jeśli ktoś Ci mówi, że jest to idealne rozwiązanie, to znaczy, że się myli. Można lepiej. Z całą pewnością, zawsze można lepiej. W nadchodzącym roku życzę wszystkim czytelnikom wielu kreatywnych pomysłów oraz wyjątkowo dobrych programów redukujących ryzyko i potencjalne straty, z którymi to być może przyjdzie się zmierzyć. Życzę również samych właściwych dla nich odpowiedzi, bo lepiej jest zawczasu unikać problemów, niż je rozwiązywać w trakcie. Dariusz Sojka

Zagadnienia: strategia, ubezpieczenia, zarządzanie ryzykiem, broker print