Oszustwa pracowników - zagrożenie, z którym trzeba się liczyć

blank

Na płatnej stronie Rzeczpospolitej w środę pojawiło się niecodzienne ogłoszenie znanego polskiego producenta czekolady, firmy Terravita Sp. z o.o.. Przyjęło ono formę emocjonalnego apelu-ostrzeżenia, kierowanego do polskich inwestorów zainteresowanych prowadzeniem działalności na terytorium Białorusi. W skrócie opisana jest tam sytuacja, w konsekwencji której doszło do bezprawnego i oszukańczego przejęcia należącej do Terravity linii produkcyjnej oraz maszyn do produkcji czekolady o wartości około miliona dolarów. Stało się to wskutek sfałszowania dokumentów ich własności. W państwach o stabilnym i przewidywalnym systemie prawnym oraz politycznym przedsiębiorca, który znalazłby się w podobnej sytuacji może liczyć na pomoc ze strony organów ścigania i systemu sądowniczego. Jednak Białoruś nie należy do krajów o niskim poziomie ryzyka politycznego, ekonomicznego i prawnego. Dla przybliżenia, w tej samej grupie ryzyka znajdują się również takie kraje jak: Kuba, Somalia, Pakistan i Irak (wg KUKE). Inwestując zatem w tych rejonach świata trzeba liczyć się zarówno z szansą ponadprzeciętnych zysków, jak i z ryzykiem straty części a nawet całości zainwestowanych środków. Dlatego realizacja każdego projektu powinna uwzględniać nie tylko zdarzenia możliwe, ale jak widać na przykładzie Terravity również te najbardziej wydawałoby się nieprawdopodobne. Do takich zaliczyć można fałszerstwo dokumentów przy jednoczesnej postawie białoruskiego organu sprawiedliwości, który większą wiarygodność nadaje dowodom przedstawianym przez obywatela Białorusi niż przez polską spółkę. Czy przed takim wypadkiem przedsiębiorcy mogą znaleźć rozwiązanie, które skutecznie zmniejszy ich zaangażowanie w ryzyko? Czy tym ryzykiem można się podzielić oddając w zamian część generowanych przychodów w postaci np. składki ubezpieczeniowej? Wiadomo, że standardowa polisa kradzieżowa nie obejmie szkód polegających na fałszerstwie czy oszustwie. Jednak zdarzenia takie w dużej mierze są ubezpieczalne, o czym niestety większość przedsiębiorców i menedżerów ryzyka zapomina albo nie docenia. Przypadek Terravity i jej ekspozycja na ryzyko w dużej części mogła być sfinansowana przez ubezpieczyciela, pod warunkiem zawarcia oczywiście odpowiedniej na tę okoliczność polisy. Na macierzy ryzyka umieściłbym tego typu zdarzenia jako trudne do kontrolowania i przez to możliwe, ze skutkiem średnim lub dużym dla finansów przedsiębiorstwa. Warto zatem szukać rozwiązań dywersyfikujących takie ryzyko, przenosząc jego część na inny podmiot, np. na ubezpieczyciela. Problem tego rodzaju zdarzeń nie ogranicza się terytorialnie tylko do krajów o podwyższonym ryzyku, aczkolwiek tam jest on dodatkowo wzmocniony zagrożeniem politycznym i prawnym. Wolumen oszustw gospodarczych od lat rośnie i jest to zjawisko powszechne na całym świecie. Często są to szkody na tyle notoryczne i drobne, że uchodzą uwadze nawet audytorom. Sumarycznie bywają czasem w znaczącej skali, jak to miało miejsce w przypadku pewnej firmy z Żar, z której grupa osób w ciągu zaledwie kilku miesięcy wyłudziła na podstawie fikcyjnych faktur blisko 3 mln złotych. Inne, jak właśnie przypadek Terravity bywają bardziej spektakularne, przez to łatwiejsze do wykrycia. Szacuje się statystycznie, że w okresie dwóch lat co druga firma w Polsce zostaje oszukana przez własnego pracownika. Jeśli dodać do tego realną możliwość strat znacznej wielkości, ryzyko staje się godne bliższego poznania i stosownej analizy.

Zagadnienia: pracownik, finanse, zarządzanie ryzykiem, oszustwa print