Żywiec Zdrój wysysa serce Beskidów

blank

Przy konfliktach pomiędzy biznes kontra grupy społeczne czy też organizacje ekologiczne, staram się zebrać najpierw jak najwięcej informacji . Trudno mieć w moim przypadku obiektywne spojrzenie na tego typu sprawy , gdyż z przekonań jestem jak mi sie wydaje "zielony". Nie mniej jednak staram się jak tylko mogę patrzeć na sprawy z dystansem. Z mojego doświadczenia na "podwórku" żywiecczyzny wynika jednak iż bez efektu mocnego uderzenia ciężko dojść do momentu mediacji. Powód, choć z przykrością to stwierdzam, socrealistyczne przyzwyczajenia, brak otwartej decyzyjnej kadry administracyjnej oraz głęboko zakorzenione układy . Układy wcale nie polityczne jak powszechnie się uważa, nie ma tu znaczenia kto i z jakiej opcji politycznej pochodzi, liczy sie tylko jedno kto, kogo,komu za ile. Tak rodził się kapitalizm w europie zachodniej , tak pewnie i u nas być musi. Kolorytu jednak dodaje socrealizm, a w tym przypadku to już patologia do kwadratu. Wracając do tytułu, od paru lat trwa nierówna walka pomiędzy społeczeństwem w Cięcinie a od 2007 roku w Przyborowie ( Gmina Jeleśnia) a firmą tak dobrze znaną z reklam TV, " Żywiec Zdrój". Oczywistym jest jednak iż prowadzi i to zdecydowanie tę rozgrywkę potentat mający to co najważniejsze kapitał. Bo przy tej machinie porównując inwestycje do zysków netto firmy , przy poklasku władz , każda suma warta jest wydania nawet prawie legalnie , byle by zamknąć usta tym którzy krzyczą że coś jest nie tak. A naprawdę jest o czym rozmawiać, bo problemem nie jest sam fakt poboru wód głębinowych, lecz ich ilość , sposób oraz nade wszystko odnawialność tych źródeł. Sam zakład w Jeleśni pompuje oficjalnie około 170m3/h, czy jest to dużo , no cóż jeśli pomnożymy to 170x12hx365dni w roku , bo zakład pracuje 7 dni w tygodniu to daje 744 600 m3 /rocznie. Mówię w tym przypadku tylko o zakładzie w Jeleśni. Źródła tych wód to jeden zbiornik GZWP 445 wód trzeciorzędu flisz. Zasilany z wód powierzchniowych a przede wszystkim nie ma jeszcze takiego zbiornika który jest bez dna! W Beskidach mamy suszę , ale to nie dziwi gdyż w całej europie dostrzegamy deficyt wody pitnej. Lasy Beskidzkie po przez schnięcie monolitu świerkowego i gradację kornika drukarza nie stanowią już elementu wodonośnego. Mała liczba opadów , zanieczyszczenia i wiele innych czynników ma wpływ na to iż wkrótce okazać się może że mieszkańcy Beskidów nie mają wody ale za to wspaniałą firmę tak często pokazywaną jako wspierającą akcje ekologów. Bogatą firmę i co raz biedniejsze gminy . Szkoda że bagatelizuje się problemy tak ważne dla mieszkańców, szkoda że brak jest organizacji dla na których robią wrażenie fakty a nie reklamowa otoczka, gadżety i pokaźne konta bankowe. Zobaczymy jak długo czekać będziemy na agonię naszych Beskidów, lecz ja mam jeszcze nadzieję że jeszcze ten naród całkiem nie stracił głowy, że potrafi spojrzeć dalej niż do własnego portfela.