Spojrzeć dalej niż kadencja

blank

Przyglądam się moim kochanym Beskidom i smutek mnie ogarnia przeogromny. Niby to rejon , który stać rajem dla turystów powinien. Co wybory słyszę granie na tę nutę, ale gdy sprawdzam co z tych wszystkich obietnic został spełnione lub przynajmniej wprowadzone do programów inwestycyjnych to niestety zostają strzępy. Wizje są potrzebne, dla dobrego gospodarza ważne jest ustalenie kierunku działań, to samo tyczy się dobrego menagera w firmie. Władze samorządowe to nic innego jak firma. Mająca swój budżet, aparat prawny, księgowy , marketingowy ale na tym kończą się chyba podobieństwa. Patrzę na stolicę regionu Żywiec i cóż widzę na dzień dzisiejszy , malowniczo położone dwa hipermarkety Tesco i Lidl w miejscach gdzie stać miały centra rozrywkowe , turystyczne i hotelowe. Patrzę na jezioro Żywieckie ( sztuczny zbiornik), malowniczo rozciągają się tu ławice egzotycznych butelek , puszek i czegóż by człowiek nie chciał. Woda pełna cudownych glonów , konsystencja olejków być może do opalania. Sięgam wzrokiem w stronę rzek i potoków bo być może tutaj turysta zechciałby się zatrzymać i pozostawić tu nieco grosz w podzięce za urok górskich miejscowości. Co ujrzeć tutaj może, wodę albo prawie wodę „co robi dużą różnicę”, składu nie podaję ale zawartość azotynów i azotanów być może radość sprawi chemikom lub innym naukowcom. Brzegi pokryte tak jak w przypadku jeziora Żywieckiego wszelakimi oznakami wyżej położonym sklepom z opakowaniami polipropylen, polietylen, oraz inne ciekawostki typu szkło, garnki, sprzęt rtv i agd co nadaje im niepowtarzalnego kolorytu. No skoro tutaj nie jest zbyt interesująco to może na szlaki górskie , no tutaj trochę lepiej to wygląda , ale tylko trochę lepiej gdyż lasów przynajmniej tych świerkowych pozostało niewiele, a po rezerwacie Madahora pozostało ledwie wspomnienie, przez rezerwat pędzą motory i inne czterokołowe cudeńka, także radzę zachować ostrożność jak na Marszałkowskiej w Warszawie. Gdzie bym nie spojrzał to szczerze powiedziawszy nie dziwię się że turyści jadą w te same Beskidy lecz po Słowackiej stronie , dlaczego mając to samo nasi sąsiedzi potrafią to wykorzystać ? To pytanie zostawiam otwarte. Podziwiam Słowaków za radość życie i spojrzenie ich włodarzy dalsze niż biurko, dalsze niż kadencja. Chyba wzięli sobie do serca góralskie przysłowie że „małą łyżką i duży chłop się naje”. Małymi kroczkami realizują swoje plany. Po naszej stronie widzę jedynie oczekiwanie na płynące z UE fundusze , tylko że problem na co je wydać ma większość gmin w Polsce. Dziwne to bardzo i niepokojące, czas mija a szkoda by sprawdziło się znowu iż „Polak mądry po szkodzie”. Potrzeba nam ciężkiej pracy organicznej u podstaw wśród naszych samorządowców, kto ma własny biznes wie że zyski pojawiają się po ciężkiej i pełnej wyrzeczeń pracy, a mam dziwne wrażenie że niestety z lubością urzędnicy ( choć nie wszyscy) dzielą skórę na niedźwiedziu. Ciekaw jestem jak ocenią tę pracę następne pokolenia . Mam nadzieję że można jeszcze wiele rzeczy zmienić i wcale nie na zasadach niby szkoleń suto zaprawianych alkoholem w cudnych ośrodkach rekreacyjnych, ale solidnych szkoleń w badanie ich skuteczności w praktyce ale to już kwestia prawa a je stanowi się na Wiejskiej . cdn