Walka (z) wiatrakami

blank

Ostatnie rewelacje zapowiadające kolejne podwyżki cen energii elektrycznej każą się poważnie zastanowić nad inwestowaniem w alternatywne źródła energii. Z tego powodu coraz uważniej przyglądamy się przydomowym siłowniom wiatrowym. Wiatraki, podobnie jak solary, są drugim chyba tak popularnym sposobem na uniezależnienie się od zewnętrznych dostaw energii. Oczywiście trudno mówić o wolności od mediów całkowitej, ale z pewnością pozwoli ona uzyskać realne oszczędności na opłatach eksploatacyjnych. Ile tak naprawdę uda nam się zaoszczędzić? Dobrze dobrana i usytuowana elektrownia wiatrowa może wytworzyć rocznie taką ilość energii elektrycznej, jaka odpowiada 10-20% iloczynu mocy nominalnej instalowanej turbiny oraz liczby godzin w ciągu roku (24 h x 365 dni). W tak wyliczonej wielkości uwzględnione są zarówno okresy bezwietrzne, jak i te, kiedy prędkość wiatru jest mniejsza lub większa od tej, przy której elektrownia wiatrowa produkuje moc nominalną. Otrzymany wynik, mimo że szacunkowy, z pewnością pomoże w uzmysłowieniu i urealnieniu oczekiwań. Przewidywane korzyści z każdą podwyżką cen energii działają na naszą wyobraźnię coraz skuteczniej. To powoduje, że wg informacji Dariusza Balcera z Sunny Life Technologies, tylko w ostatnim roku sprzedało się w naszym kraju ponad 150 małych turbin, z czego ponad 90 proc. były to urządzenia o mocy do 1 KW kupowane przez osoby prywatne. To zainteresowanie to sygnał dla polskich firm, które również przystępują do produkcji. Jedną z nich jest spółka Swind Wiatrownie Siłowe, która sprzedaje do dziesięciu turbin miesięcznie. To jednak tylko początek boomu na wiatraki, rynek ma spory potencjał wzrostu, biorąc pod uwagę, że tylko na początku 2009 roku spodziewać się możemy podwyżki o kolejne 15 proc. I choć wydatek za wiatrak dla domu średniej wielkości, o mocy około 3 KW, kosztuje 14-18 tys. zł, to trzeba wziąć pod uwagę, że to dopiero wierzchołek góry lodowej. Kompletny zestaw do budowy elektrowni przydomowej o wspomnianej wcześniej mocy, bez kosztów pracy i budowy sieci przesyłowej, w firmie PGK System, która od dwóch miesięcy sprzedaje chińskie turbiny, kosztuje prawie 35 tys. zł netto, a to już nie mało. Przy takiej skali inwestycji czas zwrotu szacuje się na ponad 17 lat. Uświadomić trzeba też sobie, że choć samo postawienie wiatraka na użytek własny nie wymaga koncesji, to jednak wymaga uzyskania zezwoleń budowlanych na maszt, badania wpływu na środowisko i wreszcie zgody samych sąsiadów. A jeśli wysokość masztu, liczona z promieniem turbiny, przekroczy 30 m, trzeba będzie nawet sprawdzić, czy nie stwarza to przeszkód dla ruchu lotniczego: - Jeśli maszt nie jest trwale związany z podłożem, to pozwolenia nie trzeba. Ważne, aby wysokość masztu z promieniem turbiny nie przekroczyła 30 m, bo inaczej trzeba uzgodnień z odpowiadającymi za ruch lotniczy - mówi Krzysztof Roszak z PGK System. Wygląda więc na to, że posiadanie własnej przydomowej siłowni wiatrowej, nie dość, że kosztowne, obwarowane jest licznymi przepisami, które mogą skutecznie zniechęcić do inwestowania w przyjazne środowisku technologie. Widocznie, jak we wszystkim, musi trochę czasu upłynąć, aż przyzwyczaimy się do widoku wiatraków i świadomości, że to nasza broń w walce z efektem cieplarnianym i zmianami klimatu.

Zagadnienia: ekologia, siłownie wiatrowe, wiatraki print