Z życia wzięte...mojego oczywiście :)

blank

Witam z deszczowej Warszawy, Chyba się Wam nie chwaliłem, ale kilka dni temu zostałem właścicielem pięknego biało-brązowego, oldskulowego skutera :) Przyznam się, że nigdy wcześniej nie posiadałem podobnego "cacka", a moja kariera odnośnie jazdy motorami, czy też innymi dwukołowcami z silnikami, sprowadzała się do jednego wyskoku na ścigaczu ( oczywiście jako pasażer ) kilka lat tamu, a może nawet kilkanaście...kurcze dawno to było. W każdym razie jak każdej nowej rzeczy, także i mojego skutera musiałem się nauczyć, jak zapalać, do czego służą poszczególne przycisku etc. Teraz, kiedy już minęło parę dni jak tak sobie poznaje ten mój skuterek, właśnie w nawiązaniu do niego i do moich "przygód" z nim związanych chciałbym dzisiaj opowiedzieć Ci o 3 błędach, które dosyć często popełniamy, my jako ludzie, a które w znaczącym stopniu utrudniają nam nasze funkcjonowanie. Błąd nr 1: POŚPIECH Nie wiem jak Wy, ale ja jestem ( trochę się teraz "obnażę" przed wami - dlatego mam nadzieje , że z przymrożeniem oka podejdziecie do tego :) )...nieco narwany. Często wiele rzeczy chce teraz, szybko, ogólnie w pośpiechu. A jak wiadomo w pospiechu łatwo o błąd, w pospiechu, kiedy często już widzimy siebie na, czy w nowej rzeczy, nie zastanawiamy się o co by tu jeszcze spytać np. sprzedawcy, czego jeszcze warto się dowiedzieć o swoim nowym "cacku", tak aby później w razie jakiś nieprzewidzianych sytuacji, wiedzieć jak się zachować. Znajome ?...czytaj proszę dalej. Tak naprawdę już pisząc o błędzie nr 1 nawiązałem trochę do błędu nr 2, czyli do niezadanych pytań, ale jeszcze trochę o jedynce, bo wiąże się z nią nieco śmieszna historia, choć dla mnie jako jej głównego bohatera, już nie tak bardzo śmieszna :) Otóż kiedy kupowałem skuter pamiętałem aby spokojnie wszystko przejrzeć, zorientować się co i jak, dokładnie wysłuchać sprzedawcy. Dokładnie tak też zrobiłem, a przynajmniej tak mi się wydawało :). Podjeżdżam sobie słuchajcie w niedziele na stacje benzynową moim pięknym lśniącym skuterkiem, chwytam za już może mniej piękny pistolet do nalewania benzyny i...cholera kurek nie chce się odkręcić !, ale myślę "nie no spokojnie, odłóż Bartek pistolet i jeszcze raz odkręć kurek od wlewu paliwa". Wierzcie mi po 40 minutach w upale po prostu zrezygnowałem z tej czynności, zablokował się i koniec !!! Tyle tylko, że ja łatwo się nie poddaje, wiec pomyślałem "odczekam chwilę, dojadę do domu, wezmę co trzeba i delikatnie "siłowo" zmierzę się z moim kurkiem", ale i tu poniosłem porażkę i to dotkliwą :). Aaaa jeszcze dodam, bo będzie to miało nie bagatelne znaczenie w dalszej części mego story, że jeżdżę na oparach, mam baaardzo mało paliwa ( przez kurek ). Dzisiaj wpadłem na genialny pomysł, podjadę do serwisu gdzie kupowałem mój skuter i tam na pewno coś pomogą. I sam pomysł był jak najbardziej ok, tyle tylko, że od serwisu dzielą mnie prawie 15 km ( a ja-przypominam- paliwa nie mam ! ). Pomyślałem jednak, że jak bardzo "poproszę" mój skuter, a właściwie moją kochaną skuterkę ( to kobieta jest ), to mnie jakoś dowiezie na miejsce i co ?....no niestety w połowie drogi stop i koniec, nawet opary kiedyś się kończą. Myślę jednak sobie, "kurcze trochę się tego spodziewałem, mogłem to przewidzieć, ale dam sobie rade, zadzwonię po znajomego z dużym samochodem i razem jakoś wgramolimy mój skuter do środka i dojedziemy do serwisu. Piękna pogoda może się poopalam czekając na auto". Piękna pogoda była przez pierwsze 30 minut czekania, a potem nastała MEGA BURZA !!!, a dookoła zero schronienia. Jezus Maria mam dość, skutera, siebie, czekania, pogody :), nie no, aż tak źle nie jest, trochę przesadzam na potrzeby literackie. Ale pamiętasz o błędzie nr 2...? Błąd nr 2: BRAK PYTAŃ=BRAK ODPOWIEDZI=NIESPODZIEWANE KŁOPOTY Jak tak sobie słuchałem tego sprzedawcy jak tłumaczył mi obsługę mojego skuterka, to nawet zapytałem go pamiętam o parę rzeczy, ale o to jak zwyczajnie postępować z kurkiem od paliwa już nie, BO PRZECIEŻ MYŚLAŁEM, ŻE TAKIE PIERDOŁY TO JA WIEM, a okazało się, że nie wiem ! Fajnie tu jeszcze widać jak pierwszy błąd wiąże się nierozerwalnie z drugiem. Kiedy tak sprzedawca tłumaczył mi co i jak, ja tak na prawdę myślami byłem już na mojej pierwszej przejażdżce skuterkiem po mojej ukochanej Warszawie. "Szybko Panie sprzedawco, bo czas ucieka..." Pytaj, nawet o najbardziej błahe rzeczy ( pamiętaj, że dla każdego co innego jest błahe ), nie musisz znać się na wszystkim. Pamiętaj także, że nawet jak sprzedawca, czy innym "spec", który akurat będzie w pobliżu popatrzy na ciebie dziwnie ad. twojego pytania, bo dla niego to oczywista oczywistość, zastanów się od razu, czy znają się Ci panowie/panie na tym, na czym znasz się ty ! Gwarantuje ci, że prawie na pewno nie ! Błąd nr 3: ZBYT WIELE=0 Skup się na swoim fachu ( czytaj: skup się dokładnie na jednym w swoim życiu ), jego rozwijaj, w nim być "sprzedawcą skuterów", a resztę zostaw innym mistrzom. Potem tylko na spokojnie, bez pośpiechu, dzięki pytaniom poznasz to co nowe, dowiesz się tego czego nie wiesz, bo masz prawo tego nie wiedzieć, a są osoby, które muszą Ci takiej informacji udzielić. Są też tacy, którzy mogą, a nie muszą. Zarówno jednak z jednymi jak i drugimi dochodzisz do porozumienia właśnie dzięki pytaniom ! Wiesz do czego jeszcze przydadzą ci się te 3 magiczne "narzędzia": spokój, pytania i skupienie na jednej rzeczy ? No jest też tak w życiu, że czasami zdarzy się coś nieprzewidywalnego mimo pytań, mimo mistrzostwa w jednej dziedzinie etc. - no zdarzy się u koniec. Staniesz wtedy przed faktem dokonanym i to wtedy właśnie, kiedy "często gęsto" denerwujesz się na maksa, właśnie spokój, a nie pospiech pozwolą ci na właściwe zabranie się do rozwiązania swojego problemu. Dzięki pytaniom skupisz się na właściwych rozwiązaniach ( o ile oczywiście będziesz pytał właściwie ), a dzięki mistrzostwu w jednej dziedzinie na luzie przyjmiesz fakt, że możesz się na tym nie znać, sięgniesz po swój telefon i zadzwonisz do kogoś, kto będzie wiedział więcej od ciebie :), akurat w tej kwestii. A skoro zadzwonisz, to i z całą pewnością znowu zapytasz. Widzisz więc, że wszystko to łączy się ze sobą i tworzy jedną całość, która tylko czeka na właściwą obsługę. A ja tym czasem zabieram się za czyszczenie mojego cacuszka:) Kłaniam się, B

Zagadnienia: praca, motywacja, cele, sukces print