Zabawa kolorami czyli czarny kontra biały PR

blank

Jak tylko komuś dzieje się „medialna krzywda” od razu krzyczy, że jest to efekt działań „czarnego piaru”. Oczywiście ten „czarny piar” to dzieło przeciwników, konkurentów, oponentów itp. Dzięki temu w powszechnej świadomości zaczęło funkcjonować określenie, które jest synonimem wszystkiego, co najgorsze w medialnej rzeczywistości- „czarny piar”. Niestety, nasza wrodzona skłonność do uproszczeń przenosi to określenie na całą działalność public relations. Ale czy rzeczywiście wystarczy określić coś kolorystycznie, żeby zmienić główne znaczenie? Świat jest pełen kontrastów. Właściwie, gdyby nie kontrasty nie potrafilibyśmy wartościować rzeczy, bo skąd wiedzielibyśmy np. że coś jest dobre, gdyby nie istniało zło albo piękne, gdyby nie brzydota. Do tego doszli już starożytni filozofowie, nie jestem odkrywcza. Zestawienie czarnego z białym jest więc równie stare jak świat. Jednak patrząc na public relations odnoszę wrażenie, że mamy zachwianą równowagę. Bo czy ktoś słyszał o „białym piarze”? Za to od czarnego roi się w coraz to nowych doniesieniach o coraz to nowych aferach. W ten sposób upowszechnia się jedynie słuszna myśl przewodnia: piar może być tylko czarny. A jednak tak nie jest, z tym, że ten właściwy PR jest widoczny w pozytywnych efektach, którym dużo trudniej przebić się w mediach pędzących za newsem w myśl zasady: „Bad news is a good news”. Drugi aspekt, na który warto zwrócić uwagę to działania, które kryją się pod pojęciem „czarny piar”. Wyciąganie informacji mogących zaszkodzić konkurentowi; szum medialny wokół spraw, których przebieg może być niekorzystny dla naszej firmy/organizacji/osoby; nieuczciwy lobbing- to z grubsza w powszechnej świadomości zawiera się w tzw. „czarnym piarze”. A co jest istotą public relations (piaru/PR)? Czy nie dobra komunikacja z grupami otoczenia, pozyskiwanie zaufania, pozytywne działanie i informowanie o tym? Dodanie słowa „czarny” jest według mnie niesprawiedliwym uproszczeniem. Trzeba zacząć nazywać rzeczy po imieniu: kłamstwo, oszustwo, nieuczciwość, a nie ubierać je w „bezpieczny”- bo nie naraża na ciąganie po sądach- „czarny piar”. Funkcjonowanie określenia „czarny piar” świadczyć może na pewno o jednym. Branża public relations jest jak szewc bez butów: wciąż nie ma do końca dobrego wizerunku. Zadbajmy więc kochani praktycy PR o dobre imię naszej branży i sami wystrzegajmy się określeń, które nie budują pozytywnych skojarzeń z tym, co robimy na co dzień.

Zagadnienia: PR, public relations, czarny PR print