Mediacje – alternatywa wobec sądu

blank

Konflikty są nieuniknione - zdarzają się każdemu, codziennie i w każdej dziedzinie życia. Większości z nas kojarzą się negatywnie, jako coś związane z rywalizacją, próbą „ugrania” jak najwięcej, walką i konfrontacją. Mało kto wie, że konflikty mogą mieć również pozytywny wpływ – uczą współpracy z innymi ludźmi, pozwalają zmieniać (rozwijać) organizację, budują pewność siebie i poczucie własnej wartości pracowników. Niemożliwe? A jednak! To, czy z konfliktu „wyciągniemy” to co dla nas pozytywne zależy w dużej mierze od sposobu jego rozwiązania. Walka i rozwiązania konfrontacyjne („po nas choćby potop, ale musimy wziąć całość!”) wyzwalają u drugiej strony konfliktu podobne zachowania. Często prowadzi to do pogłębiania się konfliktu – każde działanie jednej ze stron powoduje kontrakcję drugiej – niczym wirujący bączek, który nie chce się zatrzymać, a który ciągle przyspiesza. Wybór takiej strategii często kończy się w sądzie. Drugą alternatywą jest strategia współpracy. Nie zamierzam tu jednak nikogo przekonywać, że jest ona remedium na wszystko - w wielu sytuacjach nie da się jej zastosować, o czym klasycy negocjacji (Fisher – Ury - Patton) milczą. Wystarczy, że druga strona nie będzie chciała współpracować i nasze negocjacje oparte na zasadach się walą. Znacznie częściej w trakcie rozmów wybierane są rozwiązania mieszane – strony mają konkretne interesy, których bronią, ale jednocześnie wiedzą, że będą musiały (lub chciały) nadal współpracować. Jednak nie zawsze potrafią samodzielnie poradzić sobie z negocjacjami i osiągnąć zamierzone cele, zachowując dobre relacje. Rozwiązaniem jest wprowadzenie do negocjacji tzw. „trzeciej strony” – bezstronnego, neutralnego człowieka (lub organizacji), który pomoże stronom nie tyle znaleźć rozwiązanie, co je wypracować. Mediator, bo to o nim mowa, nie wspiera żadnej ze stron, nie dąży również do osiągnięcia określonego wyniku. Jego zadaniem jest ułatwianie komunikacji między stronami – pomoc w zrozumieniu interesów swoich i drugiej strony, pokazanie innych perspektyw, uświadomienie możliwych konsekwencji planowanych działań. Nie dopuszcza do zaostrzenia – eskalacji - konfliktu, dba o dobre relacje między stronami. To, że strony same wypracowują porozumienie w trakcie sesji mediacyjnej sprawia, że będą go chętniej przestrzegać, niż wyroku narzuconego przez sąd. Każda kolejna sesja uczy ich zasad komunikacji, jasnego artykułowania swoich interesów, poszukiwania dobrze rozumianego kompromisu, a to rodzi nadzieję, że w razie kolejnego konfliktu będą potrafili poradzić sobie bez pomocy mediatora… (c.d.n.)

Zagadnienia: negocjacje, rozwój osobisty, mediacje, konflikty print