50.0533577 19.9475511

Podstawowe dane kontaktowe

Pokaż kontakt e-mail, www
Poproś o ofertę
Umów spotkanie

ul. Miodowa 41/1231Kraków

Zadzwoń i poinformuj Firmę, że dzwonisz z nf.pl

lub podaj numer telefonu i poczekaj na kontakt od firmy

O nas

No i wreszcie, w cyklu rozmów „Trzech na jednego”, któresą  nieopatentowanym wynalazkiem i znakiemfirmowym „Zdania”, mamy kogoś kto nie jest profesorem, publicystą,inżynierem dusz ludzkich, politykiem, czy socjologiem, a zarazemjest tym wszystkim! To proszę czytelnictwa sam mistrzAndrzej Mleczko, którego rysunki towarzyszą jużkilku pokoleniom Polaków, wyśmiewając (a niekiedy odkrywając przednami samymi) narodowe przywary. Są to zjawiska śmieszne a niekiedyi straszne, rzadko błahe, a z reguły ważkie i tak głęboko osadzonew samym jestestwie Polaka, że wręcz nie do wyplenienia! Tak więc –powiało wiosną!           Z tymi narodowymi przesądami próbuje wojować MarekZagajewski w tekście „Polska ideologia jako religia”niekiedy zbyt dosłownie pojmujący pewne historyczne paralele(BBN-MBP), którego tekst, stanowi idealne wręcz wprowadzenie (iuzasadnienie) dla, następującej dokładnie po nim, wypowiedzi prof.Jana Woleńskiego „Dlaczego trzeba bronićhumanistyki”!           Ale i tu rodzi się powód do licznych sporów, bo gdy Woleński pisze,że w naukach humanistycznych „nie ma teorii ogólnych pełniącychfunkcje eksplanacyjne i prognostyczne” przychodzi nam zapytać owszelkie ideologie i religie, o systemy filozoficzne – „klasycznąfilozofię niemiecką” z Kantem, Heglem, Schopenhauerem czy Marksem(Sic! Marksa też należy zapisać do tego nurtu właśnie). Wszelako donauk humorystycznych (nie humanistycznych!) zapisać by trzeba w tejsytuacji, przytaczaną przez Woleńskiego, wypowiedź technika prof.A. Jajszczyka (wybitnego speca od telekomunikacji) który jakodyrektor Narodowego Centrum Nauki przywalił humanistom za to, żeżaden z „humanistycznych projektów badawczych” nie zyskałfinansowania z , kierowanego przez niego właśnie, NarodowegoCentrum!  Prof. Jajszczyka wziął sobie nakieł  Woleński, ale przecież nie tylko oJajszczyka tu chodzi, co pointuje (Redaktor! Redaktor!), swoimrysunkiem Mleczko. Kto ciekaw niech zajrzy do numeru Zdania!                                                            *           Zresztą jest coś w całej linii redakcyjnej „Zdania”, od jegoprapoczątków do dziś, co skłania by co rusz oglądać się na naukihumanistyczne i przy okazji, wbrew „technokratycznym tendencjomwspółczesności” podglądać ich egzystencjalne, czy wręcz biologicznetła.           Ku takim głębokim źródłom sięga w swym tekście BeataKowalska autorka przystępnego nawet dla teleinformatykówartykułu o „gender” - najmodniejszym dziś tematem telewizyjnychsporów. Skoro bowiem telewizja jest płaszczyzną naszych dyskursów w„globalnej wiosce” to coś musi być na rzeczy, że oto właśnie„patriarchat” ściera się z „matriarchatem” i można sięobawiać,  że gdy siła mięśni musi ustępować przedsiłą intelektu (patrz - robotyzacja egzoszkieletu homo sapiens) todla patriarchatu bój to będzie ostatni!           I właśnie te boje o istotną (filozoficzną właśnie!) treść naszychbieżących sporów są tematem dyskusji „trzech mędrców” (skojarzeniaz „trzema magami”, czy trzema królami – uprawnione!) profesorów Bronisława Łagowskiego,Andrzeja Romanowskiego i AndrzejaWalickiego nad kolejną, ważną, książką tego ostatniego:„Od projektu komunistycznego do neoliberalnej utopii”, jaka ukazałasię ostatnio w tworzonej od lat przez Andrzeja Kurza, „BiblioteceKuźnicy”.           Głęboki, klasyczny liberalizm Walickiego nie pozwala profesorowiprzejść do porządku dziennego nad dramatycznymi wypaczeniamiliberalnej, wolnościowej tradycji, jakie dziś ukrywają się pod„neoliberalistycznym” szyldem. Walicki nie pozwala przemknąć siężadnym intelektualnym fałszerstwom z jakimi dziś mamy nagminnie doczynienia, ani intelektualnej płyciźnie udającej coś w ropdzajufilozoficznego zaplecza ekonomii. XIX - wieczne formuływolnorynkowe pozbawione protestanckiej bazy moralnej i wręczodcinające się od pojęcia „odpowiedzialności” (tak przedspołecznością jak przed absolutem) w dodatku uprawniane przezrozumianą „wolnorynkowo” demokrację, stają się narzędziemzniewolenia na globalną skalę. W końcu żyjemy w zglobalizowanymświecie i obowiązkiem intelektualisty jest ten globalny światwyjaśniać. Dobrze, że robi to ktoś, właśnie Walicki, któryliberalizm rozumie dosłownie, jako system myślenia w którymrzeczywista wolność (rozumiana inaczej niż u Lenina czy„neoliberałów” gdzie pojmowana jest jako „zrozumieniekonieczności”) staje się punktem odniesienia - celem dążeń ispołeczeństwa i jednostki.           Te społeczne dążenia realizowane być powinny poprzez systemydemokratyczne posługujące się wykształconymi przez stuleciatechnikami wyborczymi, które (w zasadzie) nie bywają kwestionowane.Tymczasem ostatnio, największa (ciągle) polska partia opozycyjna, wzapale niszczenia wszelkich społecznych więzi łączącychPolaków,  podejmuje walkę także i na tym poluapelując do swych wyznawców o tworzenie alternatywnych komisjiwyborczych, które udowodnią, że wyborcze porażki PiS to wynikzamachu na demokrację, który jest tożsamy z zamachem naNajwiększego Prezydenta Polski Wszechczasów.           Brutalny atak na podstawy narodowej wspólnoty jakim jest wzajemnezaufanie, ma niestety dobrą pożywkę w zróżnicowaniu ekonomicznymunaocznionym przez tzw. „indeks Giniego”. Jakpisze  prof. HenrykDomański, relacjonujący w„Zdaniu” niektóre wyniki ostatniego Europejskiego SondażuSpołecznego, „zaufanie oznacza redukcje niepewności i ryzyka,stanowi więc poważne dobro, warunek funkcjonowania jednostek isystemów społecznych”. Jeśli wskaźnik Giniego dla Polski jestniepokojąco zbliżony do greckiego (przy ogólnie niższym poziomiedobrobytu i w zupełnie odmiennym klimacie) to łatwo sobiedośpiewać, gdzie antysystemowe partie polityczne znajdują swychwyborców.           No i skoro już jesteśmy przy analizach jakie przynosi „Zdanie”, togorąco zalecam wnikliwe przeczytanie artykułu prof.Hieronima Kubiaka o roli szkolnictwa w rozwojuamerykańskiej cywilizacji. Jest prawdą, że Europa może pozazdrościćAmerykanom 40 proc. noblistów w naukach ścisłych i ekonomii, alezazdrość ta powinna być uczuciem konstruktywnym, wedle staregohasła „Polityki” - „Uczyć się choćby od diabła”. Kiedy jednakdoczekamy się takiej reakcji rządzących, którzy zadbają o naukę wjej wszelkich odsłonach?           Inna ciekawa analiza to tekst „Od kolejki do lumpeksu” IzyDesperak wnikający głęboko w socjopsychologiczne zjawiskanaszego rynku oglądanego z pozycji kobiety. Dobrze sobie przyokazji uprzytomnić (mimo „genderu”, czy wespół z „genderem”) że tow większości kobiety decydują o obliczu naszego skromnego„konsumpcjonizmu”, który jest cichym bohaterem artykułu.           Inny, smutny opis naszej rzeczywistości (tym razem widzianej przezpryzmat sytuacji PKP a i  budownictwa drogowego)daje nam Andrzej Banaś. Ten wybitny znawca całejsfery polskich „zamówień publicznych” obejmujących przy okazjitakże większość pozycji finansowanych z tzw „pieniędzy unijnych”nie pozostawia nam wielu złudzeń co do szans na normalność na tychpolach. Skoro w sferze prawnej absurd goni absurd to i pospolitośćskrzeczy coraz głośniej. Wystarczy jeden przykład, który przytaczaautor tekstu - bo jak tu nie śmiać się przez łzy, kiedy inwestycjaw superszybki pociąg „pendolino” okazuje się już od klku lat...inwestycją w nieruchomość?                                                            *           Jednym z obowiązków „Zdania” jest utrzymywanie więzi czytelników zbieżącym dorobkiem intelektualnym myśli społecznej co wyraża sięm.in. stałą obecnością na łamach omówień najciekawszych, aktualnychpozycji książkowych z reguły stanowiących prawdziwe wydarzenia anie zawsze szeroko dostępnych.           Doskonałym przykładem może być wydawnictwo „Grypsy zKonzentrationslager Auschwitz Józefa Cyrankiewicza i StanisławaKłodzińskiego” w opracowaniu prof. Ireny Paczyńskiej,które wreszczie w całości ujrzały światło dzienne (po latachzabiegów ze strony St. Kłodzińskiego jun.) dzięki UniwersytetowiJagiellońskiemu i jego rektorowi osobiście.           Księga licząca blisko 700 stron, ukazała się w mikroskopijnymnakładzie 300 egzemplarzy, za to „Zadanie” poświęciło jej dwiepozycje: Władysława Markiewicza i MarkaKuci ukazujące tę księgę w jej bardzo różnych aspektach.Nie ukrywajmy – ma ta wyjątkowa praca także walor naderwspółczesny, wskazuje bowiem (m.in.!) jak bardzo złożone bywało tłopolitycznych wyborów ludzi współtworzących (na różnych poziomach)rzeczywistość PRL.           Inną, równie ważną książką jaka ukazała się ostatnio, jest zbióresejów „Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca”Karola Modzelewskiego (mam kłopot z określeniemtego gatunku, bo jest to także, a może przede wszystkim,autobiografia). Modzelewski, robiący przez długie lata, wespół zKuroniem i Michnikiem, za „czarnego luda” propagandy, nie utraciłnigdy, nawet w kryminale (!) lewicowego światopoglądu i ideowegokręgosłupa. Jak przypomina w tekście eseju poświęconego książceAndrzej Kurz, to właśnie Modzelewski był jedynymsenatorem, który ośmielił się głosować przeciw osławionym reformomBalcerowicza.           A skoro o osobistych refleksjach mowa warto wrócić na moment dookresu politycznych przełomów w PRL, od schyłku lat 70. po latastanu wojennego i zajrzeć przez ramię MarianowiStępniowi. Fragmenty jego dziennika mogą nam wielepowiedzieć o atmosferze tamtych czasów – szczególnie, że wprzeciwieństwie do innych tego rodzaju notatek jakie ukazują się narynku księgarskim, te nie są  „ufryzowane” iwidać w nich autora wraz z jego pomyłkami i „słusznościami”           I znów (pochwalę redaktora) swego rodzaju komentarz do książkiModzelewskiego (i notatek Stępnia), a może po prostu komentarz dootaczającej nas rzeczywistości, może stanowić kolejna omawianapozycja „Figury i maski w praktykach ideologicznych” JanaKurowickiego. Jak zauważa EdwardKarolczuk w eseju poświęconym tej pozycji, profesorKurowicki  jest jednym z niewielu (dziś) polskichintelektualistów, którzy otwarcie przyznają się do „czytania Marksai wykorzystywania jego metody badawczej”. I mają chyba rację iautor książki i jej recenzent, że zastosowanie marksistowskiejanalizy (bez brania na serio marksowskiej futurologii) pozwala namzrozumieć wiele spośród pozornych paradoksów współczesności.           Są też w bieżącym numerze „Zdania” liczne inne ciekawe teksty:Marcina Kuli uwagi o pamięci historycznej,Bohdana Chwedeńczuka uwagi na stulecie urodzinAdama Schaffa, Rafała Skąpskiego tekst o prof.Suchodolskim, a Michała Śliwy o zmarłym niedawno„Człowieku z Żoliborz” - prof. Krzysztofie Dunin Wąsowiczu ipożegnanie Anny Siatkowskiej (pióra JanaGuntnera).           Wreszcie (last but not least, czyli po oddaniu cesarzowi cocesarskie) trzeba zwiedzić miejsca poświęcone kulturze.           Mamy więc smaczny kawałek prozy – fragment powieściElżbiety Wojnarowskiej, niedrukowane dotąd wierszeAdama Ziemianina, Adama Kulawika „krytyczne uwagio krytycznej recepcji Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego”,fragmenty dorocznej „Szopki” politycznej z „Groteski”, bardzociekawy esej Przemysława Trzeciaka o gdańskim„Sądzie ostatecznym”, jak dowodzi autor, bardziej Rogiera van derWeyden (pierwsza liga malarstwa holenderskiego) niż przyjmowanegodziś za ayutora Hansa Memlinga (liga druga). No i zawsze godnenajwyższej uwagi są teksty naszych felietonistów – PawłaKozłowskiego, Krzysztofa Komornickiego, TomaszaGobana-Klasa i naturalnie niezastąpionegoSceptyka. (rtk)