51.091332 17.0373482

ZA GRANICĄ

Pokaż kontakt e-mail, www
Poproś o ofertę
Umów spotkanie

ul. Buczacka 6Wrocław

Zadzwoń i poinformuj Firmę, że dzwonisz z nf.pl

lub podaj numer telefonu i poczekaj na kontakt od firmy

O nas

List od redakcji Pozwalam sobie przedstawić Czytelnikom obecną
sytuację Miesięcznika „Wędkarz Polski”. We wrześniu mijającego roku
ukazał się ostatni numer „Wędkarza Polskiego”, pisma mającego
dwudziestoletnią tradycję. Jako jego wydawca i redaktor naczelny
zmuszony byłem podjąć decyzję o zaprzestaniu wydawania miesięcznika
z powodów finansowych. Stało się to niespodziewanie, gdy
kończyliśmy w redakcji pracę nad numerem grudniowym, w
okolicznościach dla mnie i wielu moich współpracowników
dramatycznych. Bezpośrednią przyczyną kłopotów finansowych, w jakie
popadliśmy, były nadużycia finansowe i trwające od długiego czasu
zaniedbania jednej z pracujących w redakcji osób. W tej sprawie
złożyłem na policji doniesienie o podejrzeniu popełnienia
przestępstwa i w chwili obecnej śledztwo nadzoruje Prokuratura. W
trosce o Czytelników robię jednak wszystko, by znaleźć nowego
wydawcę i by „Wędkarz Polski” ukazywał się nadal. Nie wątpię, że
moje starania zostaną uwieńczone sukcesem, wszak na rynku prasy
hobbystycznej nasz magazyn miał ugruntowaną pozycję, a nakład
ksześćdziesięciu tysięcy egzemplarzy pozwalał utrzymywać się mimo
niewielkiej ilości reklam. Martwię się jednak o to, czy „Wędkarz
Polski” w nowych rękach zachowa swój unikalny charakter, czy nie
stanie się jednym z wielu coraz bardziej podobnych do siebie
tytułów wydawanych przez wielkie medialne koncerny. Gdyby tak się
stało, oznaczałoby to zaprzepaszczenie dorobku wszystkich, którzy
przez lata współtworzyli gazetę i nadali jej obecny kształt. Od
samego początku bowiem „Wędkarz Polski” pomyślany był jako coś
więcej niż przedsięwzięcie komercyjne. Po części dlatego, że
wędkarstwo i rybactwo uważaliśmy w gronie współtwórców miesięcznika
za rzecz ważną – nie tylko hobby czy część gospodarki, ale składnik
kultury materialnej narodu – po części zaś, bo na wydawanie gazety
patrzyliśmy jak na rodzaj misji, misji edukacyjnej. W naszym gronie
znaleźli się więc naukowcy znani w Polsce i na świecie,
profesorowie: etnograf Wojciech Olszewski, prawnik Wojciech
Radecki, biolog Andrzej Witkowski, doktorzy: Jan Błachuta, Zbigniew
Golubski, Szymon Kamionka. Dzięki nim „Wędkarz Polski” nie był
wyłącznie gazetą o łowieniu ryb. Publikowaliśmy w każdym numerze
artykuły o prawnych aspektach wędkarstwa, rybactwa oraz ochrony
środowiska wodnego drukowaliśmy fragmenty unikalnych prac
etnograficznych (prof Marii Prufferowej, F. Glogera i B.
Ślaskiego) opisy łowisk wzbogacaliśmy zawsze informacjami o
historii i walorach kulturowych najbliższej okolicy. Wydawaliśmy
także przedruki książek z pionierskich okresów polskiego
wędkarstwa, z przełomu XIX i XX wieku. Ogromną wagę przykładaliśmy
do odzyskiwania przez społeczeństwo, po półwieczu komunizmu,
poczucia własnej podmiotowości. Inspirowaliśmy więc zakładanie
własnych stowarzyszeń wędkarskich, niezależnych od odziedziczonych
po PRL-u struktur Polskiego Związku Wędkarskiego. Umieszczaliśmy na
naszych łamach wzorcowe statuty, zachęcaliśmy ludzi do
samoorganizowania się. Efektem jest kilkaset stowarzyszeń
wędkarskich w całym kraju, którym pokazywaliśmy drogę w czasach,
kiedy o samorządzie nie tylko się mówiło mało, wręcz każdego kto za
nim optował niszczyło by zachować stary, odgórny sposób sprawowania
władzy. Zmarnowanie dorobku „Wędkarza Polskiego” uważałbym za
osobistą porażkę, ale również za porażkę pewnych ważnych idei.
Szukam więc sposobów, by miesięcznik ten pozostał tym czym jest:
jedynym niezależnym pismem wędkarskim w Polsce, nie należącym ani
do wielkiego koncernu medialnego, ale współpracował ze wszystkimi
którym na sercu leży dobro. Proszę zatem Czytelników o wszelkie
możliwe formy pomocy: sugestie, skontaktowanie z życzliwymi i
podobnie myślącymi ludźmi, polecenie godnych zaufania partnerów.
Nie wiem czy w historii wydawnictw rzecz taka miała miejsce, ale
przyszłym właścicielem „Wędkarza Polskiego” nie musi być jedna
osoba, koncern, wydawnictwo lub organizacja. Początkowo, z prostego
powodu, nie brałem takiego rozwiązania pod uwagę. Wcześniej bowiem
nigdy nie słyszałem żeby ktoś wystawił dochodowy tytuł na sprzedaż
dla grupy, na razie bezimiennych, przyszłych właścicieli. Teraz to
robię dlatego, że może się okazać dobrym rozwiązaniem. W każdym
wydania miesięcznika przyświecała nam dewiza „Magazyn wszystkich
wędkarzy”, o czm każdy Czytelnik miał okazję się przekonać. Nie
pisaliśmy o sobie tylko o naszej społeczności i wspólnych sprawach.
Prezentowaliśmy miejsca i wędkarzy, których warto było poznać, do
których bez naszego miesięcznika albo byśmy się nie dowiedzieli lub
nigdy do nich nie dotarli. Prawne porady też wszystkim nam służyły,
a w ogóle „Wędkarz Polski” rozwijał się dzięki Czytelnikom, bowiem
sprzedaż egzemplarzowa stanowiła podstawowe źródło dochodu. Może
więc wśród Państwa znajdą się osoby, które chciały kontynuować
dotychczasowy dorobek. Posiadając odpowiednie środki możemy
zbudować począwszy od spółki akcyjnej do stowarzyszenia, którego
statutowym celem stanie się wydawanie miesięcznika. Może się uda, w
każdym bądź razie napiszemy kolejny rozdział polskiego wędkarstwa.
Proszę o propozycje i sugestie pod e-mailowy adres:
redakcja@wedkarz.pl
Dziękuję,
Wiesław Dębicki Szanowni Państwo We wrześniu mijającego roku ukazał
się ostatni numer „Wędkarza Polskiego”. Po blisko dwudziestu latach
zmuszony byłem podjąć decyzję o zaprzestaniu wydawania miesięcznika
z powodów finansowych. Stało się to niespodziewanie, gdy
kończyliśmy już pracę nad numerem grudniowym, i w okolicznościach
dla mnie i wielu moich współpracowników dramatycznych. Mam bowiem
podstawy sądzić, że bezpośrednią przyczyną kłopotów finansowych, w
jakie popadliśmy, były nadużycia finansowe i trwające od długiego
czasu zaniedbania jednej z pracujących w redakcji osób. W tej
sprawie złożyłem na policji doniesienie o podejrzeniu popełnienia
przestępstwa. W żadnym wypadku nie zdejmuje to jednak ze mnie
osobiście odpowiedzialności za dalsze losy tytułu. Dokładam
wszelkich starań, by znaleźć nowego wydawcę i by „Wędkarz Polski”
ukazywał się nadal. Czynię to z myślą o wszystkich, którzy przez
lata współtworzyli ten tytuł, nadali mu obecny kształt, przyczynili
się do tego, że miał on tysiące wiernych Czytelników. Przede
wszystkim jednak myślę o Czytelnikach. Wszystkich Państwa szczerze
przepraszam. Prenumeratorów, którzy nie otrzymali zamówionych
numerów – Państwa roszczenia zaspokajane będą stopniowo, jednak
dopiero po spłacie zobowiązań mających pierwszeństwo ze względu na
przepisy prawa i decyzje komornicze. Przepraszam w szczególności
tych, którym w dobrej wierze przekazywaliśmy przez telefon lub
drogą mailową informacje, że za opóźnienia lub brak „Wędkarza
Polskiego” w prenumeracie i w kioskach odpowiadają pośredniczące
między nami a Państwem instytucje. Przepraszam też tych, którzy nie
mogli się z nami skontaktować, gdy odcięto nam telefony i dostęp do
poczty elektronicznej. Uprzejmie proszę o przekazanie przeprosin
oraz zawartych w niniejszym liście wiadomości wszystkim, o których
wiedzą Państwo, że byli naszymi Czytelnikami, a do których nie
możemy dotrzeć, nie mając ich adresów. Dziękuję za słowa otuchy od
wielu spośród Państwa, z którymi rozmawiałem bądź korespondowałem w
ostatnich tygodniach. Ufam, że „Wędkarz Polski” powróci w niedługim
czasie do Państwa rąk. Wszelkie informacje o dalszych losach
„Wędkarza” znajdą Państwo na naszej ponownie uruchomionej stronie
www.wedkarz.pl wydawca i redaktor naczelny
Wiesław Dębicki PS
Dzisiaj nie szukamy odpowiedzi na pytanie, jak doszło do tego, że z
dnia na dzień staliśmy się bankrutami? To już wiemy. Po prostu
robiliśmy gazetę, zbyt dużym zaufaniem obdarzając osobę, która
zajmowała się finansami. Teraz musimy oszacować skalę strat i
dostarczyć policji dowodów. Wiele z nich jest w dokumentach firmy,
inne mogą być w rękach Państwa. Prosimy tych Czytelników, którzy
kupowali u nas koszulki, czapeczki, noże fińskie, książki prof.
Wojciecha Radeckiego, miesięczniki z dawniejszych wydań i wpłacali
pieniądze przekazem pocztowym lub przelewem na inne konta niż
podane o kontakt z redakcją. Millennium Bank 22 1160 2202 0000 0000
6011 4412
Nordea Bank 1440 1156 0000 0000 0230 1342
1440 1156 0000 0000 0469 7448
Korespondencję proszę kierować na adres: ul. Buczacka 6E/6, 54-611
Wrocław.
Nasze e-maile: redakcja@wedkarz.pl lub
wedkarzpolski.debicki@gmail.com
Telefon 71 791 30 14 lub 15.
Dziękujemy za pomoc