50.3491817 18.9807746

BLOG INWESTYCYJNY

Pokaż kontakt e-mail, www
Poproś o ofertę
Umów spotkanie

Hlonda 30Bytom

Zadzwoń i poinformuj Firmę, że dzwonisz z nf.pl

lub podaj numer telefonu i poczekaj na kontakt od firmy

O nas

W okresie hossy, szczególnie w czasie tuż przed bessą roku 2007,kampanie reklamowe zachwalały wyniki funduszy i namawiały do“łatwego” inwestowania przy ich pomocy. Miały zapewnić zyskiznacznie większe niż na lokacie bankowej (po uwzględnieniu inflacjii podatku belki realne zyski z lokaty zwykle nieprzekraczają 2%,  nierzadko pozostają bliskie zeru).To powód, dla którego tak wiele osób inwestującychw fundusze inwestycyjne np. poprzezSupermarket Funduszy Inwestycyjnych mBanku, czy rożnego rodzajupolisy ubezpieczeniowe połączone z inwestowaniem w funduszeinwestycyjne (np. Axa, Skandia, Aegon, HDI, Generali,Nordea, Compensa, Aviva) zdecydowało się podjąć ryzyko irozpoczęło przygodę z funuszami inwestycyjnymi. Niedoświadczeni inwestorzy stracili ponad 60% swoich oszczędnościRozczarowanie przyszło bardzo szybko –początkowa euforia była tak wielka, że gdy zaczęły się spadkiprawie nikt nie spodziewał się najgorszego. Wielu inwestorówulokowało swoje oszczędności w możliwie najgorszym momencie, czyliw ostanich dniach hossy. Po pierwszej fali spadków optymizmrozbudzony przez dyskusje “ekspertów”, “doradców” i wzmocnionekampanie reklamowe był tak wysoki, że większość osób niedopuszczała nawet myśli, że stoimy w obliczu kryzysu. Kiedy było już za późno, inwestorzy wystraszeni skutkami bessyprzelokowali swoje środki do funduszy bezpiecznych z obawy ojeszcze większe straty. Kiedy rynek rozpoczął wzrosty nadaltrzymali środki w funduszach bezpiecznych (wielu trzyma je tamdo dziś), przez co przeoczyli okres wzrostu jaki odnotowaliśmyw latach 2009-2010. Zdecydowana większość tych inwestorównie nieodrobiła do dzisiaj strat poniesionych w okresie bessy w latach2007-2008.Sam kiedyś byłem takim inwestoremKilka lat temu zgodziłem się na spotkanie z doradcą finansowym, uktórego wcześniej wykupiłem ubezpieczenia. W mediach na każdymkroku napotykałem reklamy, które przekonywały mnie, że doradcadopasuje idealny plan inwestowania i zapewni bezpieczeństwofinansowe mnie i mojej rodzinie. Jak wiele osób w tamtych dniachzachłysnąłem się obietnicami, którymi raczył mnie “doradca”.Dowiedziałem się, że w perspektywie długoterminowegoinwestowania  fundusze inwestycyjne akcyjne są idealnymrozwiązaniem, gdyż mimo krótkoterminowych skoków, w długiejperspektywie zawsze przynoszą zysk. Zainwestowałem i wydawało się,że mogę spać spokojnie - moje oszczędności są w końcubezpieczne.Sytuacja ta zdarzyła się w maju 2007 roku, w połowie czerwcazainwestowałem w najlepiej rokujące w tym czasie funduszeimwestycyjne akcyjne.Zimny prysznic przyszedł szybko Oczywiście jak każdy “młody” inwestor zacząłem na bieżąco sprawdzaćefekty. Niestety zamiast wzrostów szybko pojawiły się spadki. Kiedyspostrzegłem, że dzieje się coś niedobrego sprzedałem jednostki zestratą około 15 %. Nie mogłem pogodzić się z faktem, że z powodunadmiernego optymizmu straciłem sporo pieniędzy. Przecieżwystarczyło wyjść z funduszy w odpowiednim momencie i przeczekaćbessę! Zacząłem zadawać sobie pytanie - jak to jest, żeprzez całe życie zawodowe zajmuję się finansami firm, a niezainteresowałem się wcześniej zarabianiem na giełdzie. Był to dlamnie bodziec do zapoznania się z mechanizmami giełdowymi.Przeczytałem wiele publikacji na ten temat i zacząłem samodzielnieanalizować i próbować przewidywać wyniki spółek giełdowych.Zacząłem inwestować na giełdzie. Początki były trudne, błędnedecyzje powodowały, że ponosiłem kolejne straty. Długo nie zdawałemsobie sprawy, ze uczę się inwestować w najgorszych okolicznościach- w czasie wyjątkowo głębokiej bessy. Jednak z każdej lekcjiwynosiłem naukę i wykorzystując moją wiedzę i umiejętnościanalityczne, bardzo szybko zacząłem osiągać zdecydowanielepsze wyniki.   Równolegle zacząłem zajmować się funduszami. Kiedy zrozumiałem, zewyniki funduszy są ściśle związane z wynikami spółek na giełdzie izmiennościami indeksów giełdowych, zacząłem badać przydatnośćnarzędzi do analizy technicznej, które stosowałem na codzień doplanowania i optymalizacji finansów spółek,  przy badaniu zmienności funduszy. Przeszedłem także szkolenia wfirmie oferującej doradztwo finansowe i przepracowałem tam okołoroku.Inwestowanie w funduszach nie musi być trudne i ryzykownePo wielu miesiącach żmudnej pracy osiągnąłem swój cel: udało mi sięstworzyć system, który na podstawie analizy zmienności wartościjednostek udziałowych  generuje sygnały kupna i sprzedażyfunduszy akcyjnych, a przy pomocy analizy zmienności wskaźnika giełdowego WIG generuje sygnały kupna i sprzedażydla całej grupy funduszy inwestujących głównie na naszej giełdzie.W uzupełnieniu do tej części systemu opracowałem wskaźnikianalizujące dane o wynikach funduszy i pomagające przy doborzenajlepszych funduszy do naszego portfela.O skuteczności systemu przekonał mnie fakt, że w okresie hossy doroku 2007 system utrzymywał przez większość czasu sygnał kupnafunduszy akcyjnych, natomiast w okresie bessy system praktycznienie generował sygnału zakupu. Ostatecznie upewniłem się oskuteczności systemu po otrzymaniu sygnału kupna w 2009 roku przedokresem gwałtowynch wzrostów.Zdobyta w ten sposób wiedza szybko przekonała mnie do dwóchpodstawowych zasad:fundusze inwestycyjne zachowują się zgodnie ze zmiennościąobserwowaną na giełdach,aby zarabiać na inwestowaniu w funduszach trzeba zachowywaćsię podobnie jak przy inwestowaniu na giełdzie - kupować kiedyrozpoczynają się wzrosty, a sprzedawać kiedy rozpoczynają sięspadki, a momenty zakupu i sprzedażywystępują w okresie zmienności trendu.Inwestowanie na giełdzie i w funduszach inwestycyjnych różni jednakzdecydowanie sposób podejścia do zmienności trendów. O ile grającna giełdzie możemy wykorzystywać zmienność w okresach minut,godzin, dni, to w inwestowaniu w funduszach najkrótszym okresembadania trendów może być miesiąc czy kwartał, a najlepszy systempowinien być średnio lub długoterminowy.