53.126849 18.035126

Animals Towarzystwo Pomocy Zwierzętom

Pokaż kontakt e-mail, www
Poproś o ofertę
Umów spotkanie

Al. Bielska 107Bydgoszcz

Zadzwoń i poinformuj Firmę, że dzwonisz z nf.pl

lub podaj numer telefonu i poczekaj na kontakt od firmy

O nas

Łańcuch z ciężarkami wrósł mu kark, ratujmy życie Bolka(www.pomorska.pl)Nowo powstałe bydgoskie Towarzystwo Pomocy Zwierzętom Animalswalczy o uratowanie życia konia, który przez kilka lat chowany byłw bestialskich warunkach.Tak wyglądał Bolek, kiedy wywożono go z jego więzienia -gospodarstwa na MazurachBolek, bo tak nazywa się czworonóg, ma zdeformowane kopyta imartwicę karku, w który wrośnięty był łańcuch z ciężarkami.Towarzystwo Pomocy Zwierzętom Animals” zostało założone przezgrupę inicjatywną, na której czele stanęła Irena Janowska, usuniętawcześniej przez zarząd z szeregów Bydgoskiego TowarzystwaPrzyjaciół Zwierząt Animals”.Udręczony i zaniedbany- To jedna z pierwszych spraw, którymi się zajmujemy. HistoriaBolka przeraża i wzrusza. Już dawno nie widziałam tak udręczonego izaniedbanego zwierzęcia. Najgorsze, że obecnie nie ma praktyczniepieniędzy na leczenie konia - mówi Irena Janowska.Bolek (imię nadano mu dopiero w klinice Uniwersytetu Przyrodniczegowe Wrocławiu) został zamknięty w ciemnej komórce, kiedy miał półroku.Trzy i pół roku gehennyJego właściciel założył mu łańcuch, do którego przyczepiłczterokilogramowe obciążniki, bo denerwował go dźwięk metalu, kiedyźrebak potrząsał łańcuchem. Koń rósł z opuszczoną ciężarem głową, ałańcuch wrastał mu w ciało. Z czasem ropa zaczęła zalewać mu oczy,a ciało zaatakowała grzybica. Nieobrabiane kopyta ciążyły iuniemożliwiały jakikolwiek ruch.Koń przebywał w niewoli przez trzy i pół roku.Natychmiast do kliniki- Procedura odebrania go trwałaby miesiącami. Dlatego zdecydowanoodkupić go od właściciela i przewieźć do schroniska Tara” w Wińskupod Wrocławiem. Stamtąd natychmiast skierowano je klinikiUniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Pamiętając reakcjęCzytelników na apel o ratowanie konia Orana, który wystosowałam wpaździerniku, podjęłam zobowiązanie leczenia tego nieszczęsnegozwierzęcia - informuje Irena Janowska.Pomóżcie!Pomoc potrzebna jest od zaraz, bo brakuje pieniędzy na leczenieantybiotykami, operacje martwicy karku, leczenie grzybicy idoprowadzenie nóg do stanu umożliwiającego Bolkowi chodzenie. Dotej pory oczyszczono jego rany, wstępnie przycięto kopyta,zaszczepiono przeciwko tężcowi i grypie oraz odrobaczono konia.Wszystkim, którzy chcieliby pomóc w ratowaniu życia Bolka podajemynumer konta TPZ Animals”: Bank Pocztowy w Bydgoszczy, nr 45 13201117 2053 7395 2000 0001 z dopiskiem Ratujemy Bolka”.Ciąg dalszy historii Bolka:Sprawa Bolka. Animalsi zebrali jeszcze osiem tysięcyzłotychWspólnie uratowaliśmy konia BolkaMaltretowany koń czuje się już lepiej***Pomóżmyjeżom przetrwać (www.mmbydgoszcz.pl)Jeże żyją na Ziemi jużponad 15 milionów lat, ostatnio jednak naturalne obszary ichbytowania kurczą się na skutek niszczącej dla środowiskadziałalności człowieka.Towarzystwo Pomocy Zwierzętom Animals w Bydgoszczyprzypomina o tym i podpowiada, jak można pomóc jeżomprzetrwać.Jeże najlepiej czują się na obrzeżach lasów. W ciągu ostatnichdziesięcioleci zmiany w przyrodzie były jednak tak drastyczne, żedziś siedziska jeży coraz częściej spotykamy w ogródkachdziałkowych, a nawet w pobliżu osiedli mieszkalnych.Wbrew rozpowszechnionemu w bajkach wizerunkowi jeża niosącego nagrzbiecie jabłko, jeże wcale nie jadają roślin – przeciwnie: sąmięsożerne. Żywią się m.in. owadami, ślimakami i pająkami. Zapadająw sen zimowy na przełomie października i listopada, układając się wpod warstwą liści, gałęzi lub w zakamarkach wiejskich budynków.Śpią pięć miesięcy, pod warunkiem, że udało im się zgromadzićwystarczająco grubą tkankę tłuszczową. Młode jeże, którym nieosiągnęły bezpiecznej zimowej wagi 700-800 gramów, mogą obudzić sięz głodu i z zimna. Dlatego jesienią wzrasta liczba jeży wędrującychw poszukiwaniu pokarmu – niestety także na szosach, gdzie wcieplejsze wieczory chętnie przysiadają owady. Jeż, wyczuwającnadjeżdżający samochód, nie ucieka, lecz zwija się w bezbronnykłębek. Warto więc dokarmiać jeże w październiku, wieczoramistawiając na ziemi miseczkę z podrobionym mięsem – ograniczy toryzykowne wędrówki chociaż kilku osobników.Jeże, które przed nadejściem zimy są zbyt małe, jeże chore,zmarznięte lub osierocone można uratować. Chorego jeża poznamy potym, że nie reaguje na naszą bliskość, przebywa w słońcu lub jestwychudzony. Nietypowym widokiem jest też jeż wędrujący zimą –oznacza to, że zbudził się z zimowego snu. Zziębniętego, drżącegossaka możemy rozgrzać termoforem z ciepłą wodą i ręcznikiem. Zdarzasię też, że jeże cierpią na kaszel wywołany przez wewnętrznepasożyty – słysząc go, warto zabrać zwierzątko do weterynarza.Ewentualne pasożyty zewnętrzne spomiędzy kolców można usunąćsamodzielnie – kleszcze koniecznie ruchem obrotowym, by niepozostawić w skórze główki. Zdarza się też, że jeża trzebaodrobaczyć, uważając, by nie przedawkować toksycznego środka inakładając go, ominąć pyszczek. Do chorób jeży nie zalicza sięwścieklizna, bo ugryziony przez zakażone zwierzę jeż nie przeżyłby,najprawdopodobniej śmiertelnie zraniony w brzuszek. Jeśliobserwujemy u jeża kojarzoną ze wścieklizną spienioną ślinę, jestto jedynie zwyczajowe „bąblowanie”.Jeża przechowywać można w kartonie o wymiarach ok. 2 x 2 x 0,5 m,wyściełanym co dzień świeżymi gazetami, wyposażonym w mniejszykarton z sianem lub papierami.- Nie wolno trzymać jeża w zagraconym miejscu – upomina pani IrenaJanowska, prezes Towarzystwa Pomocy Zwierzętom Animals. – Kolcejeża stroszą się przy ruchu w tył, co uniemożliwia mu wydostaniesię z zakamarków, w które udało mu się bez problemu wejść.Młode jeże karmi się co 3 godziny z butelki, mlekiem z herbatąkoperkową lub czarną (1:1), a osobniki, których waga przekroczyłajuż 150 g, papką z mleka, wody i kaszki pszennej, stopniowo dodającniewielkie ilości mielonego mięsa. Należy zadbać o to, by jeż przedwypuszczeniem na wolność odzwyczaił się od butelki. Jeśliopiekujemy się dorosłym jeżem, można karmić go raz dzienniepokarmem z puszek dla kotów lub psów, gotowanym jajkiem, surowymlub gotowanym mięsem. Poimy jeża wyłącznie wodą i dbamy o czystośćużywanych naczyń.Zdrowego jeża koniecznie trzeba wypuścić w zarośniętym, oddalonymod miasta miejscu lub we własnym ogrodzie, najwcześniej naprzełomie kwietnia i maja, koniecznie o zmierzchu. Dobrze przezpewien czas wspierać go, podając wieczorami pożywienie.- Jeże są dzikie i podlegają ochronie – przypomina pani Janowska. –Trzymanie ich w domu jest sprzeczne z prawem.Dodatkowym argumentem jest tu zamiłowanie jeży do wędrówek. W ciągużycia pokonują one obszar do kilkudziesięciu hektarów.Jak jeszcze można pomóc jeżom uniknąć śmierci? Jeśli jesieniąplanujemy spalić stertę liści lub gałęzi, koniecznie upewnijmy się,że nie zamieszkał w niej zwierzak. W miarę możliwości unikajmy teżniszczenia traw i ściernisk, stanowiących dla jeży źródło pokarmu.Niestety niebezpiecznego dla jeży konfliktu cywilizacji z naturąnie da się zlikwidować, można jedynie starać się ograniczyć jegotragiczne skutki.Od redakcji: Przypominamy, że każdy z Was możezostać dziennikarzem obywatelskim serwisu MM Moje Miasto! ZachęcamyWas do zamieszczania artykułów oraz zdjęć z ciekawych wydarzeń iimprez. Piszcie też o tym, co Wam się podoba, a co Wam przeszkadzaw naszym mieście. Spróbujcie swych sił w roli reporterówobywatelskich MM-ki! Pokażcie innym to, co dzieje się wokół Was.Pokażcie, czym żyje miasto.***Suczka do budy była przywiązana łańcuchem. Bez jedzenia ipicia... Z dziewięcioma szczeniakami! (www.pomorska.pl)Wychudzona suczka z 9 szczeniakami została zabrana przezTowarzystwo Pomocy Zwierzętom Animals” z działki przy ulicyInwalidów. Psy mają teraz szansę na kochający dom. Oczywiścieliczymy na pomoc Czytelników Pomorskiej”.Suczka razem ze szczeniakami została zapakowana do samochodu iwywieziona z działki. Zwierzaki na pewno nie będą tęsknić za losem,które zgotował im poprzedni właściciel.Irena Janowska, prezes Towarzystwa Pomocy Zwierzętom Animals”,przyszła wczoraj do naszej redakcji zmęczona, ale szczęśliwa.Animalsom” udało się uratować kolejnego bezdomnego czworonoga, tymrazem suczkę z 9 szczeniakami.- W czwartek dostaliśmy wiadomość, że na opuszczonej działce przyulicy Inwalidów jest wychudzona i zaniedbana suczka z 9szczeniakami - opowiada Irena Janowska. - Jak się późniejdowiedzieliśmy, działka została odebrana poprzedniemu właścicielowiza długi. Podobno były tam dwa psy, z których jeden został zabrany,a suczka z małymi właśnie została. Niestety, właściciel niezapewnił jej ani picia, ani jedzenia. Co prawda od pewnego czasudokarmiali ją inni działkowcy, ale bez naszej interwencji losczworonogów mógł być przesądzony. Na opuszczoną działkęprzychodziło podobno jakieś towarzystwo, które piło tam alkohol.Mieli podobno mówić, że jak ktoś nie zrobi porządku z tymi psami,to oni to zrobią - dodaje prezes TPZ Animals”. - Nie mogliśmy więcczekać.W szeregach Animalsów” nastąpiła więc pełna mobilizacja. Napoczątek znalezienie miejsca, do którego będzie można zawieźćsuczkę. Na szczęście udało się znaleźć tymczasowe schronienie, wjednej z podbydgoskich miejscowości. Kolejna sprawa to znalezienietransportu. - Trochę czasu zajęło mi, zanim znalazłam samochód, aleudało się. Właściciel jednej z bydgoskich firm, który chce zostaćanonimowy, pożyczył nam auto. Kolejni dobrzy ludzie zbudowali w dwadni ogomną budę dla zwierzaków - mówi Irena Janowska.- Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, zastaliśmy żałosny widok.Drobniutka, wychudzona suczka była przywiązana do budy ogromnymłańcuchem, ciężkim jak dla krowy, a nie dla psa. W dodatku na szyinie miała obroży, tylko okropną kolczatkę. Trzeba ją też będziewyczesać, bo jej sierść składa się z ogromnych kołtunów - opowiadaprezes TPZ Animals”.Kto chce pomóc Animalsom”, może wpłacić pieniądze na konto: BankPocztowy, nr konta 45 1320 1117 2053 7395 2000 0001, z dopiskiemRatujemy pieski z działek”. Potzrebne są między innymi środki nakarmę i szczepienia. Za jakiś czas będzie można też adoptowaćpieski. Informacje pod numerem - 721 82-82-82.Więcej we wtorkowym papierowym wydaniu Gazety Pomorskiej